Fobik społeczny w internecie

Czasami tak się zastanawiam, jak to właściwie jest: w internecie potrafię być sobą, umiem pisać o sobie otwarcie i aż nazbyt szczerze, jestem bezpośrednia i śmiało wyrażam własne opinie, natomiast w świecie realnym... no cóż, lęk społeczny.

Fobik społeczny w internecie

Wiele razy czytałam krążące po sieci powiedzenie: kozak w necie, dupa w świecie - i muszę przyznać na własnym przykładzie, że coś w nim jednak jest. 

Świat realny cechuje się niepewnością, niemożnością przewidzenia wszystkiego i niemożnością prawidłowego na wszystko zareagowania. Świat realny jest niepewny, przyszłość w nim też jest niepewna. Ciężko jest przewidzieć niektóre sytuacje, a nawet skutki naszych decyzji i działań. Niekiedy zdarzenia dopadają znienacka jak sraczka.

Świat wirtualny jest przeciwieństwem świata realnego: jest przewidywalny. W świecie wirtualnym wszystko ma swoje miejsce i swój czas - wszystko da się przewidzieć. Jest liczba 0, więc jest również 1. Jest bodziec i jest pożądana reakcja. Jest litera a, a tuż za nią jest b. Wirtualny alfabet ja znaju i każdy go znaju, gdyż wirtualny świat jest inkluzywny.

Świat wirtualny to świat jak z bajki. To świat, o jakim każdy z nas marzy.

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Powiązane posty:

Realny konformizm, wirtualna kontrola
Nie tylko miłość wybacza
Co nam daje wirtualny świat?
Społeczność internetowa
Emocjonalna bańka spekulacyjna
Ja wirtualnie - wiersz
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Szkopuł polega na tym, że mimo iż każdy z nas o nim marzy, nikt nigdy życia w tym bajkowym świecie nie doświadczy. Cyberprzestrzeń to przestrzeń na niby, świat wirtualny to świat na niby. Nikt nie żyje w internecie, nawet jeżeli tak mu się wydaje.

Ten świat na niby daje nam ogromne poczucie bezpieczeństwa. Sprawia, że czujemy się jakby pod ochroną wirtualnego klosza. Siedzimy bezpiecznie pod wirtualnym kloszem i nikt i nic nam nie zagraża. Jesteśmy spokojni i odprężeni, gdyż wróć i zamknij chronią nas przed nieprzewidzianymi sytuacjami. Szukamy ukojenia od męczącej niepewności realu i znajdujemy owo ukojenie w ramionach wirtualnej nicości, wirtualnego niebytu. To nirwana XXI-go wieku.

Świat realny wymusza na nas określone reakcje na bodźce: coś nagle się dzieje i ty MUSISZ postąpić tak i tak. Wymaga tego kultura, wymaga tego norma społeczna, norma prawna, norma moralna. Normy są jak kajdany w świecie paradoksalnie pozbawionym jakichkolwiek uniwersalnych wartości.

Świat wirtualny niczego nie wymusza, daje nam wybór: MOŻESZ reagować albo MOŻESZ nie reagować. Ewentualnie możesz zareagować w terminie późniejszym i nikt nie będzie miał pretensji. Ty decydujesz, ty wybierasz. Nie musisz reagować natychmiast, na żywo, i nie musisz reagować w ogóle. Wybór zawsze należy do ciebie.

Jakaś sytuacja ci nie odpowiada? Wypisujesz się z niej. Jakiś rozmówca zanudza cię i zamęcza nudziarstwem? Zamykasz okienko i kończysz nudną konwersację. Zdarzył ci się hejter na blogu? Kasujesz jego wypowiedzi i blokujesz, po czym masz już od niego spokój. O tak, świat wirtualny zawsze daje nam wybór. Jest dla nas, a nie my dla niego.

W świecie wirtualnym nieważny jest lęk, tutaj nikt nie ma o lęk pretensji. Masz wybór i nic nie musisz, więc masz możliwość grać według własnych zasad. Możesz się w każdej chwili wycofać albo możesz się nie wycofywać - i nie poniesiesz za to żadnych konsekwencji. Bo to ty ustalasz zasady i ty decydujesz o sytuacjach, jakie powstają.

W świecie realnym ludzie mnie otaczają, osaczają, oceniają... i nie mam na to żadnego większego wpływu, jest to poza moją kontrolą. W świecie wirtualnym oceniają mnie tylko ci, których ja wyznaczę do oceniania mojej osoby.

W świecie realnym na powstałe sytuacje muszę reagować natychmiast i to zgodnie z odgórnie narzuconymi normami. W świecie wirtualnym zawsze mam świadomość istnienia tego wyboru: nic nie trzeba, wiele można. Można kogoś olać i nie poniesie się za to żadnych konsekwencji. Można się wykłócać i nie poniesie się żadnych konsekwencji. Można się nawet wyżalić i to też bez konsekwencji. Wszelkie działania albo brak działań niczym nie skutkują i niczego nie powodują. Moja reakcja nie ma tutaj żadnego znaczenia.

Ponadto w wirtualu zawsze mam czas na zastanowienie się, jaka reakcja będzie odpowiednia. W realu muszę reagować natychmiast, więc tego czasu de facto nie mam. Pojawi się nagle dany bodziec i od razu musi być z mojej strony reakcja. Bez cennego czasu na zastanowienie.

W świecie wirtualnym to ja ustalam zasady i to ja decyduję, kto ma prawo na mojej przestrzeni przebywać i ile może on na mój temat wiedzieć. Normy takie, siakie i owakie nie istnieją, nie mają racji bytu w wirtualu. Normy są najbardziej odczuwalnym wytworem prawdziwego świata. Zawsze wprawiają mnie w osłupienie, a ich nieprzestrzeganie (zarówno przeze mnie, jak i wobec mnie) powoduje u mnie lęk. Lęk spowodowany nieobliczalnością i jej konsekwencjami. 

To zabawne, jak bardzo wróć i zamknij potrafią zapewnić fobikowi poczucie bezpieczeństwa i jak bardzo dodają mu pewności siebie.

I Ty też masz wybór: możesz bezpiecznie dać mi teraz lajka, plusa, tweeta, komcia i co tam tylko uważasz za stosowne. Naprawdę polecam.
2013 © Introwertyczka w sieci. Obsługiwane przez usługę Blogger.