31.10.2015

Co daje mi internet?

Internet mam już od kilku ładnych lat, chyba od ośmiu konkretnie. Pamiętam ten stan euforii, gdy kliknęłam na jakiś teledysk i uświadomiłam sobie, że za jednym kliknięciem mam dostęp do całego świata i do teledysków całego świata. Uświadomiłam sobie, że jestem na wyższym poziomie odbioru rzeczywistości i że otworzyły się przede mną nowe możliwości poznawcze naszego barwnego świata. Mogę być gdzieś jednocześnie tam nie będąc, mogę zdobyć i mieć coś jednocześnie tego nie mając. Zajebiście.

Co daje internet?

Z biegiem czasu zaczęłam poznawać różnego rodzaju wortale, portale, czaty, fora, blogi, serwisy. I wtedy przeżyłam szok. Nie wiedziałam, że ludzie potrafią aż tak bardzo się różnić - i to zarówno ode mnie, jak i od siebie samych. No jak to tak być może?

Dołączyłam do wortalu wierszokletów i zaczęłam dodawać swoje wiersze: jedni pisali, że super i rewelacja, drudzy, że całkiem nieźle, inni, że trzeba poprawić to i tamto, a zdarzyła się dziewczyna, która wyzywała mnie od debilek i mówiła, że powinnam się utopić, powiesić i w ogóle, aż zionęła nienawiścią do mnie - właściwie do dziś nie wiem dlaczego, bo ja jej wcześniej nie znałam, a czy niedopracowany wiersz może być powodem życzenia komuś śmierci? Okazało się, że wg niektórych tak. I przeżyłam to wtedy strasznie, bo nie wiedziałam, że ktoś obcy może czuć do mnie aż taką nienawiść z powodu niepasujących mu wierszy. I zdarzyła się wówczas osoba, która zaczęła mnie bronić w komentarzach i ustawiać pannicę do pionu. O dziwo nie była to moderatorka, moderatorka miała tam na wszystko wyjebane.

Zobaczyłam wtedy, jak bardzo ludzie są różni i w jak różny sposób potrafią podchodzić do tej samej sytuacji i do tego samego tekstu: jednym się podoba, drugim nie, zaś inni chcą się podlizać i zaprosić do siebie. Jeszcze inni są z gruntu wrogo nastawieni i właściwie nie wiadomo dlaczego. W razie konfliktu jedni się wtrącają, inni nie, jedni się wycofują, zaś inni mówią, co myślą. A reszta po prostu olewa i to też jest jakiś sposób.

W końcu ten wortal upadł i to też było dziwne.

Komentarze pod artykułami, fora, wykopy wszelkiej maści: okazało się, że są ludzie, którzy skrajnie nienawidzą zwierząt i tacy, którzy je kochają. Są tacy, którzy gardzą bezrobotnymi i tacy, którzy sami bezrobocia zaznali. Są tacy, którzy wszystkich zmuszają do posiadania dzieci i tacy, którzy dzieci nie lubią. Skrajnie wierzący albo skrajnie niewierzący, ugodowi albo kłótliwi, przesadnie poprawni vs analfabeci, przeżywający wszystko aż do posrania vs luzacy mający wszystko w dupie. I oni wszyscy spotykali się w jednym miejscu i nagle zaczynali się ścinać. A ja przyglądałam się temu wszystkiemu z zaciekawieniem, bo nie wiedziałam, że ludzie potrafią mieć aż tak różne punkty widzenia i że mogą aż tak różnie interpretować poszczególne sytuacje. Czułam się wręcz przytłoczona tą różnorodnością emocjonalno-poglądową.

Wcześniej nie miałam pojęcia, że ludzi charakteryzuje aż taka barwność i że ktoś może myśleć tak, a ktoś inny zupełnie inaczej. Mocno wkręciłam się w różnej maści fora i czaty. Zaczęłam mieć wręcz obsesję, czy ktoś odpisał, czy ktoś się wypowiedział i kto dziś będzie na czacie. Mocno przeżywałam każdy wątek, każdy temat, każdą opinię.

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Powiązane posty:

Czy na czacie można kogoś poznać?
Fora ze dwora
Jak internet zmienia życie?
Dupa bardzo blada
Społeczność internetowa
Co nam daje wirtualny świat?
Co nam daje własny blog?
Fobik społeczny w internecie
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Etap chomikowania - i znowu szok, jak różnej treści pliki ludzie potrafią gromadzić: od muzyki poważnej do obsługi maszyn wytłaczających. Różne pliki, no i różne zachowania: od przyjemnych życzeń świątecznych, miłego dnia do żebractwa o punkty i jakieś oferty stref VIP. Niektórych oburzały reklamy w chomikowych rozmowach (tak, jakby ChR nie były do tego przeznaczone), a raz dostałam wiadomość z pretensjami od pewnej pani, że skoro ona dodała mojego chomika do polecanych, to czemu ja się nie odwdzięczam tym samym. Teraz rzadko coś chomikuję, bo serwis kasuje mi pliki bez uprzedzenia, mimo że mam na hasło chomika.

Kilka lat temu odkryłam blogowanie i to pochłonęło mnie całkowicie. Dzięki blogom odkryłam w sobie możliwości, których nie dostrzegałam wcześniej, a ponadto poznałam ludzi pod pewnymi względami podobnych do mnie. Jednak nadal mimo to potrafią mnie oni zaskoczyć: raz pozytywnie, innym razem negatywnie. Blogowanie nauczyło mnie doceniać tych pierwszych oraz mieć dystans do tych drugich i czytać wiadomości od nich z przymrużeniem oka.

I w sumie właśnie tego nauczył mnie internet: dystansu do negatywnych opinii. Ludzi charakteryzuje taka różnorodność, iż zawsze znajdzie się ktoś, komu moja osoba przypadnie do gustu, jak i ktoś, kto z miejsca obdarzy mnie skrajną antypatią. To samo dotyczy życia w realu: zawsze zdarzy się ktoś, komu zastana sytuacja pasuje, jak i ktoś, komu wybitnie nie pasuje. Jednemu podoba się to, drugiemu tamto, trzeciemu w ogóle co innego, a jeszcze inny ma na to wszystko wyjebane i właściwie to mu wszystko jedno. Jedni rozumieją, drudzy nie, trzeci nie mają ochoty rozumieć, a pozostałym się wydaje, że rozumieją i... też jest dobrze - tak powinno być i tak jest.

Blogowanie pochłonęło mnie bez reszty, gdyż daje mi największą możliwość wyrażenia siebie. Internet mnie pochłonął i vice versa: ja jego też. Ty możesz to rozumieć, nie rozumieć, nie chcieć zrozumieć albo wydaje ci się, że rozumiesz - i tak ma być.
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Pinka Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Zblogowanych Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.