16.06.2015

Jak być popularnym? Ty też możesz zostać popularny

Jeżeli prowadzisz swój blog, chomika, kanał, stronę bądź też inne miejsce w sieci, z pewnością nie raz i nie dwa zetknąłeś się z poradami typu "jeżeli chcesz być popularny, musisz przedstawiać odbiorcom wartościową treść". Coś w tym faktycznie jest, jednak stanowi to jedynie część złożonej prawdy o internetowej popularności.

Jak być popularnym?

Jaka jest reszta tej prawdy? Taka, że popularny może być dosłownie każdy, bez względu na to, jakie konkretnie treści publikuje.

Dawno dawno temu, gdy angażowałam się w chomikowanie plików, nie mogłam pojąć, jak to jest, że niektórzy mają mniej plików niż ja, słabiej wygrzebanych i w dodatku ich chomiki są młodsze, a mimo to cieszą się one o wiele większą popularnością aniżeli mój. Zastanawiałam się, jak to jest możliwe. Młody chomik, byle jakie pliki - nic ciekawego, a mimo to polecających ma w chuj i jeszcze trochę. Teoretycznie przecież takie zjawisko jest wbrew wszelkim prawom fizyki i chemii, a już na pewno wbrew wszelkim poradom odnośnie wartościowej treści. A jednak to zjawisko miało miejsce, niezaprzeczalnie.

Później zaczęłam prowadzić swój blog z wierszami. Nie są może one najwyższej jakości, ale do najgorszych raczej też ich nie można zaliczyć. Nie miałam wielu komentarzy (zresztą nadal nie mam), co aż tak bardzo mnie nie dziwiło, bo wiem, że tematyka bloga raczej niszowa. Po jakimś czasie jednak zauważyłam, że mimo to inne blogi z wierszami mają komentarzy od groma, a obserwatorów jeszcze więcej. Jakby tego było mało, to w większości były to wiersze o pogodzie w stylu, że wcześnie dzisiaj słonko wstało i nieźle w ogrodach narozrabiało bądź też kompletna, ale to kompletna grafomania w rodzaju: ja cię tak kocham, a ty mnie nie kochasz, zacznij mnie kochać, to jutrzejszy dzień będzie lepszy.

I też zaczęłam się zastanawiać: jakim cudem TAKIE wiersze osiągają w przestrzeni internetowej TAKĄ popularność? No raczej nie można powiedzieć, że są szczególnie wartościowe lub przydatne. Rzekłabym nawet ciut bezczelnie, że ową przestrzeń zaśmiecają i że to przez takich autorów powstało pogardliwe określenie "poeta internetowy" - czyli właśnie taki mierny grafoman, który ledwo zdanie potrafi sklecić.

W końcu po jakimś czasie zauważyłam jedno podstawowe prawo popularności w sieci:

Nie jest aż tak ważne, co konkretnie publikujesz - ważniejsze jest to, czy potrafisz odpowiednio się wypromować.


Szok, nieprawdaż? Wszystkie blogowe mądre głowy, wszystkie spece od marketingu w sieci, wszyscy znani, popularni i lubiani wmawiają nam, że najważniejsza jest wartościowa i przydatna treść, a ja tu z takimi herezjami wyskakuję jak Filip z konwalii. Zastanówmy się jednak, dlaczego ci znani i lubiani aż tak bardzo podkreślają znaczenie treści. Ano dlatego, że...

Chcą podkreślić, jak bardzo wartościowe i przydatne materiały publikują w internecie, skoro aż zdobyli popularność.


Zatem mówią w ten sposób, aby zaakcentować fakt, iż zdobyli popularność nieprzypadkowo i wyłącznie dzięki własnej zajebistości. Nachalna internetowa promocja nie ma tu nic do rzeczy, w ogóle wcale.

Tymczasem...

Prawda jest taka, że w internecie główną rolę odgrywa psychologiczny efekt zwany efektem samej ekspozycji. Polega on na tym, że bodźce, które znamy, które widzieliśmy, które trochę poznaliśmy, są przez nas odbierane pozytywniej aniżeli bodźce zupełnie nam nieznane.

Innymi słowy, efekt samej ekspozycji to wzrost pozytywności ocen bodźca wraz z częstością jego eksponowania. Co to oznacza w praktyce?

To, że jeżeli ktoś wszędzie nachalnie się promuje, zostawia po kilkadziesiąt komentarzy dziennie, nawet i o charakterze spamu, bierze udział wszędzie, wszędzie się udziela i wszędzie jest, to będzie pozytywniej odbierany tylko i wyłącznie z uwagi na fakt, że się pokazuje. Eksponuje swoją osobę i swoje miejsce w sieci. Ludzie zaczynają go rozpoznawać i "skądś" kojarzyć, a później to już samo leci.

Parę lat temu był na blogspocie pewien internetowy poeta, któremu niezmiernie zazdrościłam popularności bloga i zastanawiałam się, jak on właściwie to robi, że ma TYLE komentarzy, tak wiele lajków i nawet zajmuje wysokie pozycje w wyszukiwarkach. Jak to możliwe, skoro, umówmy się, rewelacji nie tworzy? Ano możliwe i nawet całkowicie zrozumiałe, jeżeli wziąć pod uwagę efekt samej ekspozycji.

Ów poeta zostawiał komentarze wszędzie, gdzie się da, chyba na wszystkich możliwych blogach, a dodatkowo dodał się do list obserwatorów jak największej liczby blogów na blogspocie. Tak nachalnie i wytrwale eksponował swoją osobę, że byłabym wręcz bardzo zdziwiona, gdyby nie zyskał popularności.

Dodatkowo komentarze były zawsze bezosobowe w stylu: ale pięknie piszesz, naprawdę masz talent bądź też zgadzam się z tobą w zupełności. Sprytne: o spam nikt nie oskarży, bo to przecież nie spam, a jednocześnie nie trzeba się zbytnio w takim komentarzu wysilać. Masz rację, zgadzam się... i wszystko jasne. Myślę, że jeśli chodzi o promocję bloga, to my wszyscy moglibyśmy wiele się nauczyć od tego sprytnego blogera. A i tak pewnie nawet wtedy nie dorównamy mu sprytem i umiejętnością wypromowania się. Takie cwaniactwo już chyba trzeba mieć w sobie.

Jaki z tego wszystkiego płynie wniosek? Taki, żeby zbytnio nie przejmować się popularnością w sieci. Popularność nie świadczy o naszej internetowej wartości, zależy przede wszystkim od dobrej reklamy.
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.