Realny konformizm, wirtualna kontrola

marca 04, 2015
Niekiedy mam taką fazę, że gdy czuję się poddenerwowana, gdy czeka mnie stresujący dzień lub gdy odczuwam dziwne napięcie emocjonalne, to lubię tak sobie włączyć komputer, odpalić net i pobuszować bez sensu po sieci. Tu coś przeczytam, tam coś obejrzę, gdzie indziej czegoś posłucham.

VR

I później tak się zastanawiam, dlaczego szukam odprężenia akurat w wirtualnym świecie. Dlaczego?
W świecie realnym funkcjonuje cały szereg norm społecznych, do których przestrzegania jesteśmy na co dzień zobligowani. Kultura, konwenanse, system nakazów i zakazów służących utrzymaniu ładu społecznego i konformizmu. Ten konformizm mocno trzyma w ryzach nieokiełznaną naturę ludzką.
W świecie wirtualnym konformizm jest zbędny. Tutaj już nie musimy podporządkowywać się konwenansom i narzuconym z góry normom. Kolektywizm ustępuje miejsca indywidualizmowi. 
Innymi słowy - w świecie realnym nieustannie pozostajemy pod społeczną kontrolą, zaś w świecie wirtualnym sami sprawujemy nad wszystkim kontrolę. Anektujemy jakiś skrawek internetu, po czym tworzymy w nim swoją własną przestrzeń i mozolnie budujemy własny system wartości. 
I wtedy konformizmowi mówimy stanowczo NIE.

▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

Powiązane posty:

Co nam daje wirtualny świat?
Nie tylko miłość wybacza
Normy normalności
Jak internet zmienia życie?
Striptiz - wiersz
Ja wirtualnie - wiersz
▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬

W cyberprzestrzeni nie musimy przejmować się narzuconymi normami i narzuconymi wartościami, to wszystko staje się nagle nieistotne. Konwenanse zdecydowanie odchodzą na bok. Liczą się tylko nasze potrzeby i my jako... my. Nie jesteśmy już trybikami w społecznym kombinacie, nie stanowimy wyłącznie elementów bezdusznej społecznej machiny, jesteśmy sobą i tylko sobą. Bez konformizmu.

W sieci możemy odprężyć się i odpocząć, bo nie musimy niczym się przejmować. No i nie musimy natychmiast reagować. Na dobrą sprawę, jeśli nam się nie chce, to w ogóle nie musimy reagować. Możemy ignorować, możemy odejść skądś bez słowa, możemy odłożyć coś na później. Świat realny wymaga reakcji natychmiastowych, reagowania tu i teraz, świat wirtualny daje nam wybór. Możemy zareagować, możemy nie reagować, możemy zareagować w terminie późniejszym. Nie ma przymusu.

W świecie realnym przymus istnieje i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Cały czas krąży nad nami jego widmo, ciągle czujemy na karku jego zimny oddech. Ten przymus wymaga nieustannego reagowania na zaistniałe sytuacje tu i teraz, na chwilę obecną, natychmiast. Bodziec-reakcja, klaps i akcja! W cyberprzestrzeni tego przymusu nie ma. Mamy wybór. Możemy zadecydować, co chcemy w tej konkretnej sytuacji zrobić i czy w ogóle chcemy coś robić. Nikt nas z tego nie rozliczy, nie osądzi.

Nikt nam nie może narzucić konieczności reakcji oraz jej formy. Mamy więc nagle taki fajny wybór, którego realny świat nam dać nie chce.

W wirtualnym świecie nie ma czegoś takiego jak kontrola społeczna, bo tam to my mamy kontrolę - nad sytuacjami, nad interakcjami, nad terytoriami, nad swoją obecnością gdziekolwiek i kiedykolwiek. I tylko my decydujemy o naszej reakcji na daną sytuację albo o braku takowej reakcji. Możemy swoją reakcję przemyśleć, możemy też nie reagować w ogóle. Mamy taki wybór.

W wirtualnym świecie nie ogranicza nas absolutnie nic. Może z wyjątkiem szybkości łącza.
2013 © Introwertyczka w sieci. Obsługiwane przez usługę Blogger.