27.03.2015

Blogowa współpraca - kiedy się opłaca?

Jakieś 2 lata temu słynna modowa blogerka, Macademian Girl, wywołała prawdziwą burzę w internecie szukając fotografów do współpracy za darmo. Oni robiliby dla niej zdjęcia, a w zamian mieliby "do portfolio". Miała obowiązywać zasada "wzajemnej promocji". Szczerze powiedziawszy, to za bardzo nie wiem, w jakim stopniu tego rodzaju współpraca opłacałaby się jakiemukolwiek fotografowi. Pójdzie później jeden z drugim gdzieś na rozmowę i powie: O, tu, to tutaj, widzi pan? Tutaj, na stronie 24, to moje zdjęcie jest! Raczej średnio to przekonujące. No i ile pan na tym zarabiał? - Nic, bezpłatna współpraca, ale do portfolio miało być!

Będziecie mieli do portfolio

Blogowe współprace bywają bardzo różne. Najprostszą formą współpracy i zarazem najczęściej spotykaną jest...

Wymiana linków lub buttonów blogów. Robisz oddzielną zakładkę typu Współpraca, Polecane, Linki i umieszczasz w niej linki lub buttony określonych blogów, z którymi się wymieniasz. Taka forma współpracy istotnie może bardzo pomóc w promocji bloga, należy jednak uważać na czyhające pułapki. Nie ulega wątpliwości, iż niektórzy blogerzy bywają bardzo podstępni i nie do końca uczciwi. Wymieniają się z kim popadnie i w rezultacie mają ww. zakładkę Współpraca poupychaną linkami do granic możliwości. Nie dość, że tych linków jest cała masa, to jeszcze są one napisane drobnym maczkiem i gęsto położone. Niemal nie ma między nimi odstępów ani żadnych kategorii. W takich warunkach odnalezienie jakiegoś odnośnika wręcz graniczyłoby z cudem, a tego rodzaju współpraca przyniesie więcej szkody niż pożytku. Więcej info na ten temat możecie przeczytać w poście dotyczącym zasad reklamy bloga.

Nieucziwa wymiana linków
Przykład nieuczciwej wymiany linków

Niektórzy blogerzy publikują buttony współpracujących z nimi blogów w formie tzw. latających buttonów, czyli elementów marquee. W zasadzie nie ma w tym nic złego, problem pojawia się jednak wówczas, kiedy tych latających buttonów nie jest już kilka, a kilkadziesiąt. W takiej sytuacji szansa na to, że ktoś w ogóle trafi i kliknie akurat na button waszego bloga jest chyba jedna na milion.

Przy okazji podaję instrukcję, jak zrobić na blogu latające buttony - instrukcja w punkcie 2.

Tak więc jeżeli zamierzacie wymienić się linkami z innym blogiem, to najpierw dokładnie przejrzyjcie zakładkę Współpraca na owym blogu, żeby sprawdzić, jak ta współpraca miałaby wyglądać. W momencie, gdy zauważycie gęsty las odnośników, gdy jest tak napchane odnośnikami, że nie byłoby gdzie szpilki wetknąć, wówczas darujcie sobie taką współpracę, bo nic wam ona nie da.

Niedawno pewien serwis randkowy zaproponował mi współpracę. Ja miałabym pisać dla nich "unikatowe i ciekawe" teksty 2 razy w miesiącu, o określonej tematyce i o określonej liczbie słów, wstawić u siebie na blogu link do ich strony jako partnera oraz zezwolić na wpis gościnny u mnie o ich serwisie lub z linkiem do ich serwisu, a w zamian dostałabym to, że moje teksty u nich byłyby podlinkowane do mojego bloga lub profilu prywatnego. Pomyślałam sobie: czy to nie jest dla mnie jakaś szansa?

Długo myślałam i myślałam, analizowałam wszystkie za i przeciw. Pomyślałam sobie, że może wpiszę sobie taką współpracę do CV, jednak po dłuższej chwili naszła mnie dziwna myśl: ale po co mi tego rodzaju współpraca do CV? Pójdę na rozmowę gdzieś do biura czy sklepu, spytają się mnie, a czym się pani zajmuje, a ja na to: piszę teksty do portalu randkowego. No dobrze, a co to ma wspólnego z pracą biurową? Ano nic. Uśmiać się można. To niech se pani do biura matrymonialnego startuje.

Albo lepiej: a co pani ma z tej współpracy, ile pani na tym zarabia? Nic, i jeszcze muszę mieć ich odnośnik na blogu. Boki zrywać.

Gdyby to jeszcze był poważny serwis polityczny, socjologiczny, to może inna gadka. Ale tak... 

Bardzo bardzo wąski zakres tematyczny, teksty pisane regularnie, "unikatowe i ciekawe", z góry ustalona liczba słów, prawo do edycji tekstu z ich strony, konieczność umieszczenia na blogu ich odnośnika oraz wpisu - i to wszystko, tyle pracy i poświęceń, w zamian za... samą promocję. Dodajmy, promocję na portalu randkowym, która na dobrą sprawę do niczego nie jest mi potrzebna.

Po prostu szkoda zachodu. Jak już się wysilać i robić aż tyle "na kogoś", to wtedy, kiedy będzie się to w jakiś tam sposób opłacać.

Zatem, jeżeli kiedykolwiek otrzymacie propozycję współpracy na blogu, to najpierw zastanówcie się, po pierwsze: czy w ogóle temu podołacie, czy chcecie temu podołać, czy odczuwacie taką potrzebę i po drugie: co konkretnie będziecie z tego mieli, jakie korzyści uzyskacie, co konkretnie przyniesie wam tego rodzaju współpraca. Jak już się poświęcać, to w zamian za coś, a nie "bo tak", na zasadzie, że ktoś nam złożył propozycję współpracy, więc powinniśmy skakać ze szczęścia i natychmiast się zgadzać. 

Pamiętajcie, że ten, kto składa wam propozycję współpracy, robi to przede wszystkim dla siebie, a nie dla was.

Podsumowując, przed podjęciem jakiejkolwiek współpracy na blogu, w jakiejkolwiek formie, zawsze należy zadać sobie pytania:

W jaki sposób to mi się opłaca? Co przyniesie mi taka współpraca?

Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.