Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Faceboku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Kanał RSS bloga Introwertyczka na Bloglovin Mail Introwertyczka na Disqus Introwertyczka na We heart it

Gdzie warto promować blog? 4 podstawowe miejsca

Dawno dawno temu, kiedy byłam jeszcze początkującą nieopierzoną blogerką, uważałam, iż żadne profile ani żadne strony nie są mi potrzebne w promowaniu bloga. Jakby tego było mało, sądziłam, że te wszystkie facebooki i nk to samo zło, komercja, sprzedawanie się i takie tam. :)

Innymi słowy, nie byłam zwolenniczką serwisów społecznościowych, a wręcz uważałam je za przejaw internetowego zepsucia. :) Jeden z gości napisał mi kiedyś, że powinnam założyć stronę na facebooku. Byłam oburzona taką "straszną" sugestią, chociaż nie dałam tego po sobie poznać.

Czas płynął i moja radykalna opinia stopniowo ulegała zmianie. Początkowo dalej nie wyobrażałam sobie zakładania kont na "takich" portalach, niemniej jednak umieściłam na pasku bocznym przyciski lajkowania. Myślałam sobie wówczas, że wprawdzie sama profili tam nie mam, ale może ktoś będzie chciał mój skromny blog polecić. Ja nie będę mu tego zadania utrudniać.

Później jakoś tak wyszło, że zmieniłam zdanie na temat profili i stron społecznościowych. Pomyślałam sobie, że skoro dzięki nim można ułatwić życie czytelnikom i jeszcze zdobyć nowych, to czemuż by nie? Wszak czytelnikom trzeba życie ułatwiać, a nie utrudniać. Jeśli ktoś zechciałby śledzić moje blogi przez ten czy inny portal, to nie ma powodu, aby pozbawiać go tej możliwości i zamykać się na to, co nowe. W końcu profile i strony społecznościowe też są dla ludzi.

A zatem gdzie konkretnie bloger powinien promować siebie i swój blog? Na jakich portalach?
  1. Facebook - chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że jest to najbardziej znana platforma społecznościowa w internecie; niestety ma ona jedną bardzo poważną wadę: jeżeli blog jest mało popularny, to facebookowy fanpage raczej nie pomoże mu w promocji. Pomoże dopiero wtedy, gdy blog ma już konkretną liczbę czytelników. Samo dodawanie wpisów raczej nie przyciągnie dzikich tłumów, a bardziej zaawansowanych darmowych metod promocji fanpage'a facebook raczej nie przewiduje. Jako strona niewiele tam możesz, nawet komentarzy nie możesz dodawać. Po prostu masz fanpage na facebooku i tyle, nic z tego więcej nie wynika. Zatem gdy dopiero zaczynasz lub prowadzisz mocno niszowy blog, to poważnie zastanów się, czy naprawdę warto zakładać stronę na facebooku, bo może być tak, że miesiącami będziesz mieć 0 lajków i trochę głupio będzie to wyglądać. Ja prowadzę fanpage na facebooku od czerwca 2013 roku i nie miałam lajków całymi miesiącami, teraz też mam tylko 58. Nie jest tak dramatycznie jak na początku, ale szału jakoś też nie ma.
  2. Google Plus - stronę na tym serwisie społecznościowym prowadzę od kwietnia 2013 roku, czyli założyłam ją jeszcze przed stroną facebookową. Moim zdaniem wizualnie facebook prezentuje się dużo lepiej i szybciej się wczytuje, jednak google plus bardziej pomaga blogerowi w promocji. Istnieje tam możliwość przyłączenia się do określonej społeczności i promowania w niej swoich blogowych wpisów, facebook takiej możliwości nie oferuje. No i na google plus można komentować jako strona, natomiast na facebooku jest to nierealne.
  3. Twitter - przez bardzo długi czas nie mogłam przekonać się do tej platformy mikroblogowej i z tego względu założyłam tam profil dopiero w sierpniu tego roku, czyli de facto kilka miesięcy temu. Czemu nie mogłam się przekonać? Odstraszały mnie zasady użytkowania i polityka prywatności w języku angielskim. Skoro już dali spolszczenie, to mogliby tak ważne rzeczy również przetłumaczyć na polski. Regulaminy po angielsku nie są z ich strony do końca uczciwe. Pisałam już na ten temat w poście dotyczącym platform mikroblogowych. Mimo to w pewnym momencie pomyślałam sobie, że skoro aż tylu blogerów ma konta na twitterze, to może założę tam konto i ja. Istnieje szansa, że żadne FBI ani CIA nie wpadnie do mnie z powodu treści moich tweetów. No i faktycznie do tej pory jeszcze nie wpadło.
    Mój profil na Twitterze
  4. Bloglovin - jest agregatorem (zbiorem) blogów, tzn. skupia blogi w jednym miejscu. Ponadto bloglovin jest czytnikiem postów, co oznacza, iż nie trzeba wstawiać informacji o nowych postach, gdyż informacje o nowych postach pojawiają się automatycznie. Zatem prowadzenie profilu na tym portalu nie wymaga specjalnie dużego wysiłku z naszej strony - wszystko robi się samo, że tak to kolokwialnie ujmę. Można by rzec, iż bloglovin to swego rodzaju agora blogosfery - miejsce, w którym blogi stanowią sens istnienia, są jego istotą. Ja mam profil na bloglovin od niedawna i zapraszam wszystkich chętnych do obserwowania.
    Mój profil na Bloglovin

    Mój blog na Bloglovin
Istnieją jeszcze społecznościowe serwisy fotograficzne, czyli słynny flickr i jeszcze słynniejszy instagram, jednak ja nie mam tam kont. Z jakiego względu? Po prostu moje blogi nie są nastawione na fotografie, więc w moim przypadku promowanie blogów np. na instagramie jednak trochę mija się z celem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mimo to na tym blogu posiadam profil na Pinterest oraz przycisk Pin on Pinterest, gdyż wstawiam tutaj dużo screenów i jakby ktoś się nimi podzielił na pintereście tym samym pomagając mi w promocji bloga, to nie miałabym nic przeciwko temu. :)

Ostatnimi czasy modny stał się serwis "zblogowani", jednak ja jakoś nie mam do niego przekonania. Nie twierdzę, że jest jakiś skrajnie zły czy coś w tym stylu. Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu mam takie dziwne wrażenie, że o popularności tego serwisu więcej się mówi niż jest jej w istocie. Chodzi mi o to, że ogólnie w blogosferze bardzo dużo mówi się o "zblogowanych", natomiast jak wchodzi się na ten portal, to tak za bardzo szału nie ma. Bardziej blogerzy promują portal aniżeli portal blogerów. Mimo wszystko chyba powinno być na odwrót. :) Poza tym pamiętam, jak "zblogowani" wysyłali do mnie masowo spam na pocztę chcąc, bym się zapisała. Dało mi to dużo do myślenia, albowiem porządny agregator blogów po prostu nie musi się reklamować, nie ma takiej potrzeby. Porządny agregator blogów ma taką renomę, że wszelkie reklamy (szczególnie upadlający spam) są dla niego zbyteczne i wręcz godzą w jego dobre imię.

Tak czy siak być może "zblogowanym" potrzeba trochę czasu, być może jakoś tam rozwiną skrzydła w przyszłości - tego nie można wykluczyć. Nie skreślam zupełnie tego serwisu, jednak moim skromnym zdaniem w chwili obecnej nie przedstawia się on zbyt ciekawie. Kiedyś miałam taką manię (może nawet natręctwo?), żeby zapisywać swoje blogi gdzie popadnie, do wszystkich możliwych katalogów, ale teraz na szczęście poszłam po rozum do głowy i już mi przeszło. Tak więc jak na razie "zblogowanym" podziękuję. I wciąż mnie zastanawia, skąd mieli mój e-mail...

Podsumowując, w mojej opinii cztery wymienione wyżej serwisy stanowią podstawę wszystkich podstaw, absolutny must have, jeśli chodzi o promocję bloga i o umożliwienie czytelnikom śledzenie zarówno samego bloga, jak i blogera. Oczywiście można np. posiadać konto tylko na jednym z tychże serwisów bądź też na większej liczbie serwisów - to wszystko jest zależne od kondycji danego bloga, jego tematyki, popularności oraz tego, co chcemy dzięki niemu osiągnąć.
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Faceboku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Kanał RSS bloga Introwertyczka na Bloglovin Mail Introwertyczka na Disqus Introwertyczka na We heart it