24.07.2014

Kocham facebook

Niedawno zdecydowałam się założyć profil na facebooku. Uznałam, że trzeba wreszcie zacząć iść z duchem czasu i popatrzeć, dokąd poniesie mnie prąd wirtualnej rzeki. W końcu fejsa ma teraz niemal każdy i niemal każdy odnajduje się w nim. Czemuż więc każdy, tylko nie ja?

Zatem przystępując do realizacji zamierzonego celu, założyłam profil, uzupełniłam go o wymagane dane i dodałam parę zdjęć oraz wpisów. No i włala! Moje wirtualne ego gotowe. Już nikt mi nie powie, że nie istnieję w sieci.

W chwili obecnej mam spore grono znajomych, co niby nie jest niczym dziwnym. Dziwi mnie tylko to, że praktycznie rzecz ujmując, ci znajomi tak naprawdę wcale nie są moimi znajomymi. Być może kiedyś nimi byli, ale dziś jesteśmy dla siebie zupełnie obcymi ludźmi. Kilka lub nawet kilkanaście lat bez żadnego kontaktu, na ulicy tylko zdawkowe cześć-cześć (albo i to nie), natomiast w internecie - znajomi. Jak to jest możliwe?


I czytam na tej całej facebookowej tablicy jakieś złote myśli, pozdrowienia, przeglądam jakieś fotografie ze ślubów, spotkań towarzyskich i zdjęcia nieznanych mi dzieci. Nie rozumiem, czemu oni wszyscy dzielą się tym ze mną, skoro od lat nie mamy ze sobą żadnej styczności, nie rozmawiamy ani nic z tych rzeczy i właściwie tylko dzięki fejsowi dowiedziałam się, że oni w ogóle jeszcze żyją. Gdy przeglądam stronę główną fejsa, czuję się tak jakoś dziwnie. Tak, jakbym patrzyła na nich wszystkich zza szyby. Pozwalają mi patrzeć na siebie i podziwiać, ale nie uczestniczyć. Jestem tylko biernym obserwatorem ich życia, nie zaś jego elementem. Jestem jak widz, jak ktoś, kto stoi z boku, ale nie bierze udziału w jakimś konkretnym wydarzeniu. To zupełnie tak, jakbym znajdowała się w takim specyficznym panoptikonie.

Przyjaciele na facebooku

Czy to źle, że mam na fejsie znajomych, którzy de facto tymi znajomymi w ogóle nie są? W zasadzie ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, jakoś ciężko mi ocenić owo zjawisko pod tym kątem. Z jednej strony jest to dziwaczne, lecz z drugiej mocno wciąga. Z jakichś nieznanych mi bliżej przyczyn mam chęć dalej oglądać te słit focie i czytać te złote myśli prosto z demotywatorów. Chcę wiedzieć, co kto dzisiaj udostępnił i co kto polubił. Potrzebuję wiedzieć, co kto dzisiaj wstawił na fejsa. 

Biorę udział w ich życiu nie biorąc udziału w nim wcale. Jestem czyjąś znajomą jednocześnie wcale nią nie będąc. Wiem, co u kogo słychać, mimo że w ogóle z nikim z nich nie rozmawiałam ani się nie spotkałam. I w pewnym sensie nawet mi się to podoba. Ciągnie mnie do tego facebooka, choć sama nie rozumiem dlaczego.

I tylko czasami zaczyna chodzić mi po głowie taka dziwna myśl, a właściwie dziwne pytanie: kurwa, jak to jest, że mam tak wielu znajomych, a nie mam z kim wyjść na piwo?!? Myślę, zastanawiam się, analizuję... i nie znajduję żadnej logicznej odpowiedzi na owo pytanie.
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Pinka Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Zblogowanych Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.