Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Faceboku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Kanał RSS bloga Introwertyczka na Bloglovin Mail Introwertyczka na Disqus Introwertyczka na We heart it

Czy na czacie można kogoś poznać?

Czat to bez wątpienia jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w internecie. Najbardziej rozpoznawalną i unikatową cechą tegoż miejsca jest to, iż umożliwia ono rozmowę w czasie rzeczywistym (real time) z nowo poznaną osobą lub osobami. Innymi słowy, czat to najprostszy z możliwych sposób na rozmowy prowadzone za pomocą wpisywanych z klawiatury komunikatów.

Czat to jedno z pierwszych miejsc, jakie poznałam w sieci. Zaskoczyło mnie oraz zauroczyło swoją prostotą i ofertą rozmów "tu i teraz". Nie potrzeba ogromnej wiedzy internetowej, aby móc się poruszać na czacie, nie potrzeba cierpliwości, aby czekać na odpowiedź (tak, jak ma to miejsce np. na forach), nie potrzeba żadnych zaproszeń ani opłat, co czyni czat egalitarnym. Nie trzeba nawet znać swojego rozmówcy, gdyż cała zabawa polega właśnie na poznawaniu kogoś zupełnie do tej pory obcego.

Pytanie w tytule tegoż posta z pozoru może wydawać się trochę przewrotne. No bo jak to tak? Skoro cała idea czatu polega na poznawaniu, to jak można pytać, czy tam można kogoś poznać? Ano można pytać, a nawet jest to jak najbardziej wskazane.


Inkluzywność czatowa przyciąga różnego typu ludzi. I, powiedzmy to sobie szczerze i otwarcie, nie zawsze są to ludzie zdrowi psychicznie, dojrzali fizycznie oraz emocjonalnie, rozgarnięci, mający czyste intencje i pozytywne nastawienie. Wchodząc na czat musimy zdać sobie sprawę z tego, iż właśnie trafiliśmy na wielkie internetowe wysypisko śmieci. Na takim wysypisku, jak wiadomo, czasem trafi się jakiś wartościowy i godny uwagi element, ale większość to zwykłe odpady niewarte splunięcia, które powinno się omijać szerokim łukiem. Czy to brutalne stwierdzenie? Być może, ale za to jakże prawdziwe.

Większość użytkowników czatu można podzielić na cztery zasadnicze grupy:

  1. Totalne chamy, buraki i prymitywy
  2. Zboki, dewianci seksualni i miłośnicy cyberseksu
  3. Kompletni nudziarze
  4. Pseudointelektualiści uważający się za lepszych i oburzający na byle co
Tak mniej więcej przedstawia się typologia czatowiczów. 3/4 z nich należy do którejś z tych grup i należy być świadomym tego faktu w momencie podjęcia decyzji o wejściu na czat.

Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie

Najbardziej groźni i niebezpieczni są czatowicze zaliczający się do pierwszej grupy. Po czym można ich rozpoznać? Właśnie po tym, że są chamidłami i prostakami. Piszą np. Pewnie nie możesz nikogo poznać w realu, bo jesteś grubą świnią, Nie masz faceta? To pewnie jesteś strasznie brzydka i nikt cię nie chce albo Szukasz pracy? Bo pewnie do tej pory siedziałaś w domu na dupie, a teraz całe społeczeństwo musi utrzymywać takiego nieroba jak ty! O tak, czatowych chamów nie da się nie rozpoznać. Na początku sprawiają wrażenie normalnych, ale po paru zdaniach rozmowy zawsze wychodzi szydło z worka. Jedyna rada: zamknąć okno i ignorować ich. Nie ma innego sposobu, kłótnia i przekonywanie ich do swoich racji bądź też mówienie o swoich uczuciach to najgorsze z możliwych pomysłów. To chamy i prymitywy, oni i tak zawsze wiedzą lepiej, że coś z tobą nie tak.

Druga grupa jest wręcz swego rodzaju symbolem czatu. Sztandarowym dziełem, można powiedzieć. Zdarzają się na wszystkich pokojach, nie tylko erotycznych. To są ci, co na wstępie pytają o "cyberek", o female domination, rozmiar biustu, co masz na sobie, czy lubisz obciągać, czy masz foto, czy masz skypa, jak wyglądasz i czy jesteś ładna. Oczywiście także o liczbę dotychczasowych partnerów, dlaczego nikogo nie masz, jak długo jesteś sama i czy lubisz nosić mini. Dla tego typu użytkowników jestem jedynie swoją pochwą, a nie sobą. Wg nich moja pochwa nie jest integralną częścią mnie, a to ja sama jestem swoją pochwą. Wszystko sprowadza się właśnie do niej i do tego, co się w niej dzieje, jakie zmiany w niej zachodzą. No i oczywiście moim głównym, a w zasadzie jedynym, zadaniem jest doprowadzić do tego, że im wreszcie stanie.

Gdy byłam młodsza, to nieraz wchodziłam na czat erotyczny i robiłam sobie jaja ze zboków, najczęściej sama, a czasem z koleżankami. Przez pewien czas miałam z takich obrzydliwców ubaw po pachy. Lekkie zdziwienie ogarnęło mnie, gdy po jakimś czasie zauważyłam, że oni są właściwie na wszystkich pokojach i nie ma na to żadnej reguły. W tym momencie pojawił się problem, bo ja zaczęłam szukać kogoś na poważnie w normalnych pokojach, a tu dalej wszędzie zboki. Tak, jakby się rozmnożyli przez pączkowanie i zainfekowali cały czat.

Trzecia grupa jest grupą dość problematyczną. Zapewne każdy z was zna kogoś, kto jest po prostu nudny jak flaki z olejem, przynudza i zanudza wszystkich dookoła. Nie można go już zdzierżyć, a nie wypada zwracać mu uwagi, bo właściwie na co i w jaki sposób? No właśnie, na czacie takich nudziarzy jest cała masa. Może to trochę wredne, co napiszę, ale wydaje mi się, iż wchodzą na czat głównie dlatego, że w realu po prostu już nikt z nimi wytrzymać nie może i każdy ucieka, gdzie pieprz rośnie.

Istnieją dwa sposoby rozpoznania czatowych nudziarzy: albo zadają w kółko do bólu schematyczne i szablonowe pytania, od których aż się rzygać chce albo zaczynają prawić przez godzinę o UE, o Tusku bądź o życiu w Anglii i tak się zapędzają w tych swoich monologach, że już chyba nic innego ich nie interesuje, a już na pewno nie rozmówca. Po godzinie czy dwóch czytania tego typu szablonowych pytań lub wywodów zaczyna gdzieś w środku bulgotać irytacja, a w głowie pojawia się pytania: jak to możliwe, żeby ktoś był aż tak strasznie nudny? Po pewnym czasie pokłady cierpliwości do takiej osoby zaczynają się wyczerpywać i nieuchronnie nadchodzi moment, w którym trzeba się pożegnać. Po to, aby zachować jako taką higienę umysłu i w miarę prawidłowe zdrowie psychiczne.

No i ostatnia, czwarta grupa ludzi na czacie - pseudointelektualiści, ą ę bułkę przez bibułkę. Tacy, co to są oburzeni, że można nie pamiętać fragmentów Pana Tadeusza czy Nad Niemnem. Z jakichś nieznanych bliżej przyczyn uważają siebie za lepszych i bardziej wartościowych od całej reszty ludzkości. Często już po nickach widać, że mają siebie za nie wiadomo kogo. W swej nazwie mają mocno wyszukane słownictwo albo zwroty w stylu Nie dla każdej, Lepszy od reszty, Za dobry na czat bądź też Lepszego tu nie ma. Myślicie, że takie nicki to swego rodzaju autoironia, przekora, dystans do własnej osoby? Otóż nic z tych rzeczy! Takie osoby przeważnie naprawdę uważają, że pozjadały wszystkie rozumy i są och i ach. A niech ktoś spróbuje przy takim och i ach użyć jakiegoś wulgaryzmu (choćby dupa). Natychmiast zakończy konwersację tłumacząc, iż "rażą go wulgaryzmy i nie może ich znieść" bądź też "nie zadaje się z kobietami, które przeklinają", ewentualnie "ludzie na poziomie nie używają tego rodzaju słownictwa", więc niestety, ale trzeba się pożegnać.

Ciężko uwierzyć, że istnieją tacy faceci, "delikatni" niczym mimozy lub francuskie pieski. A jednak. W czasie rozmowy z takim osobnikiem należy bardzo uważać, aby go nie spłoszyć, bo on jest płochliwy jak sarenka w lesie. Jedno niecenzuralne słówko, jedno przyznanie się do nieznajomości szanowanej lektury i już jest się z góry na straconej pozycji. Wszak taki arystokrata nie będzie zadawał się ze zwykłym plebsem.

Na czacie bywają również tacy, którzy nikogo nie szukają, a weszli tylko jednorazowo, aby "pogadać". Tak też można, aczkolwiek mnie wydaje się to dosyć dziwne. Jeżeli ma się przy sobie tego kogoś wyjątkowego, to po co włazić na jakieś tam czaty? Ja bym była lekko zdziwiona i zaniepokojona, gdybym miała faceta, który wieczorami prowadziłby zawiłe konwersacje w takim miejscu. Miejscu służącym do poznawania nowych ludzi. To co, ja bym mu już nie wystarczała?

Takie są moje osobiste odczucia, jeśli chodzi o czat. Nic ciekawego, nic dobrego. Specyficzny klimat i specyficzni ludzie traktujący siebie nawzajem jakoś tak mechanicznie, instrumentalnie i przedmiotowo, z czystym wyrachowaniem. Schematyczne pytania, szablonowe odpowiedzi i desperackie szukanie tylko na jedną noc - tak w skrócie można opisać rzeczywistość czatową.

Z drugiej jednak strony ponoć niektórzy poznają na czacie miłość swojego życia, dziewczyny, żony, mężów, partnerów. Wydaje mi się jednak, iż są to naprawdę sporadyczne przypadki, które można porównać do wygranej w totolotka - niby komuś tam się zdarzyła, niby gdzieś padła główna wygrana, ale w zasadzie to było dawno i nieprawda. Takie tam urban legends.

Mimo tej całej wiedzy na temat czatu i tego, jaki on naprawdę jest, niekiedy wchodzę tam z prześladującą mnie dziwną myślą, że może jednak spotkam dziś tego kogoś. Kogoś, przed kim nie będę musiała tłumaczyć się ze swojego życia, kto nie będzie bez przerwy żądał foto, oburzał się z powodu wulgaryzmu i dopytywał o sprawy, o których mówić nie mam ochoty. Kogoś, kto mnie zaakceptuje i z kim uda mi się nawiązać jakąś nić porozumienia.

I tak po raz kolejny wchodzę na czat pełna przypływu nadziei, a po chwili znowu wita mnie słynne czatowe pytanie: z kont jestes? 

W myślach odpowiadam sobie, że rozsądniej byłoby zapytać: a co ty tu w ogóle robisz?
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Faceboku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Kanał RSS bloga Introwertyczka na Bloglovin Mail Introwertyczka na Disqus Introwertyczka na We heart it