24.05.2014

Ja, hipokrytka

Niedawno miałam okazję zapoznać się z postem pewnej blogerki dotyczącym promocji bloga. Niby nic nowego i nic niezwykłego. Takich porad w blogosferze jest od groma i jeszcze trochę, sama również stworzyłam post, którego tematem jest reklamowanie bloga. Mało tego, tak się rozbestwiłam, że aż poświęciłam dosłownie całą etykietę tematyce promocji bloga. Właśnie dzięki wymienionej wyżej blogerce dowiedziałam się, że jest to oznaką hipokryzji i braku skromności (?). Cóż, człowiek ciągle dowiaduje się o sobie nowych rzeczy. Wcześniej nawet bym nie przypuszczała, że takie niecne instynkty i cechy we mnie drzemią. A jednak.

Owa blogerka głosi wszem i wobec, że dla niej najważniejszy jest pojedynczy człowiek, a nie statystyki i że ma w sobie "wiele pokory". Po czym... chwali się, że "ciągu miesiąca ten blog generuje ćwierć miliona odsłon wykonanych przez 60 tysięcy unikalnych użytkowników, czyli krótko mówiąc - 60 tysięcy osób z krwi i kości. To mniej więcej cztery moje miasta" oraz "np. koleś ma niecałe 20 tysięcy "unikalnych" na miesiąc a prawi innym morały. Hola hola! Mam 3 x tyle, i to nie "UU" a prawdziwych, fajnych, zaangażowanych czytelników" (pisownia oryginalna zachowana). Czyli krótko mówiąc: mam w sobie multum pokory i dla mnie najważniejszy jest człowiek, a nie statystyki, ale ty padaj przede mną na kolana i nie wychylaj się z jakimiś radami, bo ja jestem lepsza, statystyki mojego bloga lepiej się prezentują. Kiedy to czytam, mam ochotę się śmiać i jednocześnie płakać... ze śmiechu. Rzadko się zdarza, aby ktoś aż tak jawnie sam sobie zaprzeczał.

Mało tego, ta blogerka twierdzi, że nie będzie udzielać żadnych rad odnośnie promocji bloga właśnie przez to, że ma w sobie "zbyt wiele pokory, aby pouczać innych", a następnie w tym samym poście... co robi? Tak, zgadliście, udziela rad odnośnie promocji bloga. Rad, za które tak ganiła innych i odsądzała ich od czci i wiary, parę linijek wyżej. Taka pokora to jak chorągiewka na wietrze. Gdzie zawieje, tam się ukorzy i ulegnie.

Moim zdaniem, tego rodzaju zachowanie to typowa fałszywa skromność i kokieteria. Chciałabym, ale wstydzę się. Wstydzę się, ale i tak to robię, i tak pouczam innych, prawię morały. Oczywiście udzielam tych strasznych rad z pewną dozą wstydu, albo i nie. Jestem taką miłą skromną dziewczynką, ale niech ci nawet do głowy nie przyjdzie, że możesz się ze mną równać! Bo mnie czytają aż cztery miasta, a ciebie tylko dwa.

Mało tego, osoba ta krytykuje wszystkich, którzy zarabiają na swoim blogu (ja akurat nie biorę się za zarabianie na blogach i w najbliższej przyszłości nie zamierzam wstawiać na nie żadnych reklam, ale nie potępiam osób, które to robią i otwarcie przyznają się do tego), a sama na nim zarabia. Ale oczywiście nią kierują wyższe przesłanki, ma lepszą motywację do prowadzenia bloga niż motłoch. Tak, pecunia non olet. Z "motywacją" to nawet pachnie różami.

Ja swoich wskazówek udzielałam i udzielam na podstawie osobistych obserwacji i doświadczeń, m. in. na bazie tego, skąd miałam najwięcej wejść, z jakich źródeł przychodziło najwięcej odbiorców. Niekiedy wspominam również o funkcjach, które umożliwiają promocję, takich jak np. profil blogowy bądź też opis na potrzeby wyszukiwania. Czy to jest przejaw braku pokory i hipokryzji? Nie wydaje mi się. Przede wszystkim ja z tego nic a nic nie mam, bo jak już napisałam wcześniej, nie zarabiam na blogach, nie dostaję za te posty żadnych pieniędzy - to po pierwsze. Po drugie: nie doradzam innym na zasadzie "macie się mnie słuchać, bo jam jest wyrocznia i tylko ja się znam na blogowaniu". Wręcz przeciwnie, nawet w regulaminie bloga mocno akcentuję fakt, że nie posiadam informatycznego wykształcenia, wiedzę zdobywam przy pomocy obserwacji i doświadczeń, a sam blog ma charakter czysto hobbystyczny i nieprofesjonalny. Po prostu lubię blogować i tyle, a przy okazji tegoż blogowania uczę się nowych rzeczy, którymi niekiedy dzielę się właśnie tutaj.

Mam świadomość tego, że jestem do dupy blogerką. Zdaję sobie sprawę z tego, że piszę nudne wiersze i jeszcze nudniejsze opowiadania, a przy czytaniu moich dywagacji można usnąć z nudów. Dlatego, jak znajduję choćby kilka komentarzy pod tekstem i jak mi ktoś pisze, że przeczytał moje opowiadanie do końca, to uznaję to za niebywały sukces. Gdyby nie to, że w przeszłości poświęciłam trochę czasu na promocję, to zapewne do dziś miałabym pod każdym moim postem 0 komentarzy, 0 share'ów, 0 wpisów i 0 obserwatorów. A że mam więcej niż wspomniane 0, to jest to prawdziwe blogowe zwycięstwo.

Mogłabym dodatkowo spróbować nieuczciwych metod promocji, np. spamu, ale jest to poniżej mojej godności. W blogowym wyścigu szczurów również nie zamierzam brać udziału, gdyż atencja wyrażona liczbowo nie jest dla mnie celem nadrzędnym.

Nigdy nigdzie nie twierdziłam, że jestem superpopularna i mam dzikie tłumy na blogach. Wręcz przeciwnie - wiem, że jestem nudna, nieciekawa, dodatkowo nie lubię się wyróżniać i pewnie istnieje multum bardziej interesujących ode mnie osób zarówno w blogosferze, jak i poza nią. Mimo to nie uważam, abym nie miała prawa udzielać innym blogerom wskazówek i dzielić się rzeczami, których się nauczyłam lub które odkryłam. Nie czuję się zarozumiałą, butną, nadętą czy zadufaną w sobie panią blogerką, w dodatku blogerką-hipokrytką. Przecież do korzystania z moich rad nikogo nie zmuszam, nie są one również niezgodne z prawdą. Jeżeli komuś pomagają, to jest mi z tego powodu miło i czuję się ukontentowana, zaś jeżeli nie pomagają, to... no cóż, jest wiele innych blogów zawierających porady.
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.