12.02.2014

Chamstwo czy szczerość?

Dość często na różnego rodzaju forach i portalach roztrząsana jest kwestia chamstwa w internecie. Pojawiają się dyskusje, pytania w stylu skąd się to bierze? bądź też kim są nosiciele internetowego chamstwa?, a także pojęcia takie jak trolling oraz hejt.

Zacznijmy od tego, czym właściwie jest chamstwo i kim jest osoba określana mianem chama. Zgodnie z internetowym słownikiem języka polskiego PWN "cham" to człowiek ordynarny. Ordynarny, czyli wulgarny, prostacki i w złym guście. Vulgaris po łacińsku oznacza "powszechny, pospolity, wspólny", z kolei prostak to ktoś zachowujący się w sposób niekulturalny, czyli de facto tak, jak ma na to ochotę, niekoniecznie zgodnie z normami narzuconymi przez społeczeństwo. Po prostu szczerze i w zgodzie ze sobą.

Nelson Muntz

Co wynika z powyższej definicji? To, że chamstwo jest czymś dotyczącym ogółu, pewnej grupy ludzi i że bez wątpienia jest skorelowane z nieprzestrzeganiem norm społecznych i niepoddawaniem się ogólnie przyjętym zasadom kultury obowiązującym w codziennym życiu.

Co daje taką wspaniałą możliwość nieprzestrzegania ogólnie przyjętych reguł społecznej gry? Odpowiedź jest banalnie prosta: władza lub anonimowość. Ten, kto ma władzę, nie musi martwić się o konsekwencje mówienia tego, co myśli. Jest KIMŚ, więc to do niego trzeba się dostosować. To jemu trzeba być posłusznym. To on decyduje, co jest słuszne, co niesłuszne, co jest godne pochwały, a co naganne. To on wyznacza normy zachowań. Własne normy zachowań.

Ten, kto ukrywa się za płaszczem anonimowości, również nie musi martwić się o konsekwencje mówienia tego, co myśli. Wszakże nikt nie wie, kim on jest, więc hulaj dusza. Słowa anonima rozpłyną się w potoku słów innych anonimów. Nie ma tożsamości, więc nie ma konsekwencji. Żadne normy społeczne nie hamują już swobodnego przepływu myśli z głowy, poprzez palce, na klawiaturę. Myśli i poglądy stały się wolne jak ptaki. Fruwają, latają i szybują z wiatrem... w sieci.

W zamierzchłych, prehistorycznych czasach, kiedy jeszcze nie miałam internetu, wydawało mi się, że ludzie w większości są w miarę normalni. Nie życzą nikomu śmierci, akceptują siebie nawzajem, są w miarę życzliwie i pozytywnie nastawieni do innych, starają się ich najpierw zrozumieć, a dopiero później osądzać. Ot, taka tam naiwność nieświadomego człowieka.

Internet zmienił mój pogląd na ludzi i stosunek do nich. Jeszcze parę lat temu zastanawiałam się, czy chamstwo w sieci to wyraz prawdziwego ludzkiego oblicza czy po prostu zwykłe wypociny przedstawicieli pewnych grup społecznych (np. gimnazjalistów, prymitywów z niepełnym podstawowym). Później doszłam do wniosku, że racja, jak zawsze, leży gdzieś pośrodku.

Powszechnie uważa się, że nie należy przejmować się i zwracać uwagi na to, co piszą w necie. Niby prawda, ale zawsze prześladuje mnie świadomość, że przecież tych wszystkich głupich wpisów nie generują jakieś boty, tylko żywi ludzie. Żywi ludzie - tacy jak ty, tacy jak ja. Może to moi sąsiedzi, może przemiłe panie ekspedientki w sklepie, obsługujące mnie urzędniczki, pielęgniarki, lekarze, dawni znajomi, dawni nauczyciele, dawni współpracownicy, recepcjonistki, rekrutanci, kierowcy autobusów, ludzie mijający mnie na ulicy, stojący w kolejce za mną lub przede mną. Każdy z nich może pisać pierdoły w sieci. Dla mnie to pierdoły, a dla nich własne poglądy.

Czy to, iż mają możliwość pisania tego, co myślą i z tejże możliwości korzystają, czyni z nich chamów? Sądzę, że nie. Po prostu najzwyczajniej w świecie internet zaoferował im przestrzeń do szczerego wyrażania swoich opinii, więc oni na tę ofertę odpowiadają. Czemuż mieliby nie odpowiadać?

Uważam, że takie pojęcia jak troll, hejter, internetowy cham to po prostu synonimy szczerego internauty. Internauty, który mówi, co myśli, bo dostał taką szansę. Czy własny pogląd na daną sprawę to hejt? Jeśli tak, to hejt oznacza szczerość. Z definicji hejt zawiera w sobie pierwiastek niechęci lub wręcz nienawiści. Jednak czy owa nienawiść nie może być szczera i prawdziwa?

Oczywiście może, jak najbardziej. Zatem internauci nie są chamscy, oni są szczerzy. Cham postępuje niezgodnie z normami społecznymi, a przecież w internecie nie obowiązują normy, które znamy ze świata realnego. Internet wymusza zachowania innego typu, bardziej szczere, swobodne, bardziej wyrażające siebie i swój światopogląd. Bardziej własne. W internecie można być w pełni sobą, a ciężko uznać bycie sobą za przejaw chamstwa.

Niekiedy zastanawiam się, co by było, gdyby ludzie na co dzień, w życiu realnym zaczęli być tak samo szczerzy, jak w sieci. I gdyby z taką samą bezceremonialnością wyrażali swoje zdanie. Co by nas wówczas czekało? Nieustanne wojny domowe, bijatyki i kłótnie na ulicach, regularne wyzywanie i poniżanie siebie nawzajem w sklepach, barach, urzędach? Wyobrażacie sobie taki świat? To dopiero byłby prawdziwy hardcore. Aż strach o tym myśleć.

Na szczęście ludzie mają to do siebie, że kierują się instynktem samozachowawczym, więc raczej przedstawiony wyżej scenariusz nam nie grozi. Możemy odetchnąć z ulgą!
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.