24.01.2014

Prawa autorskie w sieci

Przez ostatnie lata zrobiło się głośno o prawach autorskich i własności intelektualnej. Cóż to takiego? Z czym to jest związane? Jakie konsekwencje ze sobą niesie?

Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Natomiast podmiotem prawa autorskiego jest twórca, czyli osoba, której autorstwo podano do publicznej wiadomości w związku z rozpowszechnianiem utworu.

No dobrze, ale czym konkretnie są owe prawa autorskie? Otóż zgodnie z Ustawą prawa autorskie chronią więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:


1) autorstwa utworu;
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Ponadto twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji (monopol autorski) oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Pole eksploatacji - oznacza sposób korzystania z utworu. Ustawa nie definiuje tego pojęcia bezpośrednio, nie zawiera również pełnego katalogu pól eksploatacji. Wymienia jednak przykłady pól eksploatacji, które powinny być traktowane jako odrębne (art. 50).

Jak powinno się interpretować powyższe przepisy? Po prostu nie wolno podpisywać swoim nazwiskiem cudzego utworu, nawet jeśli tenże utwór został upubliczniony anonimowo albo jego autor ukrywa się pod pseudonimem. Innymi słowy, nie wolno przywłaszczać sobie cudzej pracy. Nie wolno również publikować czyichś utworów pod nazwiskiem kogoś innego. Poza tym zabronione jest publikowanie cudzego utworu, który nie był dotąd publikowany.

Autorowi przysługuje prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z jego dzieła. Czym konkretnie jest nadzór?

Nadzór – to sytuacja, gdy organ nadzorujący jest wyposażony w środki oddziaływania na postępowanie organów lub jednostek nadzorowanych, ma możliwość władczego wpływu.

Uprawnienia nadzorcze - to takie uprawnienia, które oznaczają prawo do kontroli z możliwością wiążącego wpływania na podmiot nadzorowany.

Zatem twórca ma prawo zarówno do kontroli swojego utworu oraz tego, co się z nim dzieje, jak i do wpływania na to, kto, gdzie i w jaki sposób publikuje tenże utwór.

Ponadto twórca ma wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania utworem, co oznacza, że tylko on może samowolnie publikować swój utwór i tylko on może decydować, jak i gdzie ten utwór będzie udostępniony.

Art. 78 ust. 1 Ustawy twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania. Może także żądać, by osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności aby złożyła publiczne oświadczenie o odpowiedniej treści i formie.

Ciekawostką może być fakt, iż prawa autorskie wygasają z upływem siedemdziesięciu lat od śmierci twórcy, natomiast w przypadku utworu, którego twórca nie jest znany - od daty pierwszego rozpowszechnienia, chyba że pseudonim nie pozostawia wątpliwości co do tożsamości autora lub gdy autor ujawnił swoją tożsamość.

Ustawa bierze pod uwagę również odbiorców i wprowadza takie pojęcie jak dozwolony użytek osobisty. Cóż to takiego? Art. 23 ust. 1 definiuje dozwolony użytek osobisty jako możliwość nieodpłatnego korzystania z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego bez zezwolenia twórcy. Art. 23 ust. 2 dodaje, iż "zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym". Art. 23również mówi o dozwolonym użytku: "nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego (...) oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie (...) zgodnego z prawem korzystania z utworu". Podobnie art. 34 podkreśla fakt, iż "można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia".

Art. 29 ust. 1 wprowadza pojęcie prawa cytatu. Owo prawo cytatu stanowi, iż "wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości". W takiej sytuacji twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia. W sumie jest to logiczne, bo gdyby tak zacząć karać każdego, kto zacytował fragment książki czy piosenki, to popadlibyśmy w jakąś paranoję, a sądy nie nadążałyby z karaniem winnych. No i gdzie leżałaby granica? Czy zostałabym ukarana za użycie w tekście czy gdziekolwiek indziej cytatu lub fragmentu czyjegoś dzieła? To byłoby niedorzeczne. Z drugiej strony, co to znaczy "drobny utwór"? Miniatura poetycka, nowela, broszura, nagranie dwuminutowe, zdjęcie małego formatu? No niby co? Gdzie to jest sprecyzowane? I czy owo pozwolenie na przytaczanie drobnych utworów zakłada, że krótkie wiersze lub krótkie piosenki można wykorzystywać w swoich dziełach, zaś wiersze mające np. więcej niż 500 czy 1000 znaków lub dziesięciominutowe nagrania to już nie drobne utwory, więc ich już nie wolno przytaczać? Jest to dość dziwny zapis. Przyznam się szczerze, że nie do końca go rozumiem i wydaje mi się, że stwarza on pole do nadużyć, do falandyzacji prawa.

Przepisy Ustawy informują również o sankcjach prawnych, jakie czekają na nas za niestosowanie się do niej. Ten, kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania oraz ten, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Ten, kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Jeżeli rozpowszechnia tenże utwór w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Co wynika z powyższych przepisów prawnych? Mówiąc najoględniej, pobieranie nagrań, filmów, teledysków czy zdjęć na własny dysk, do użytku własnego, jest w pełni legalne, zgodne z prawem. Nielegalne jest dopiero powszechne udostępnianie cudzej twórczości bez wiedzy i zgody jej autora.

Zatem zapamiętajmy raz na zawsze, że sprawa łamania praw autorskich w wielkim skrócie przedstawia się następująco:

Pobieranie utworów - zgodne z prawem
Udostępnianie utworów - niezgodne z prawem

Co to oznacza w praktyce? Chociażby to, iż korzystanie z wszelkiej maści sieci P2P (ang. peer to peer - równy z równym) jest nielegalne. Z jakiego względu? Po prostu w tego typu sieciach pobiera się określone pliki jednocześnie udostępniając inne. Tak więc nie warto używać P2P. Chyba, że ktoś bardzo lubi ryzyko, jednak wtedy w razie czego będzie mógł mieć pretensje tylko do siebie. Ja ostrzegłam, sumienie mam czyste. :-)

Do P2P zaliczyć można między innymi takie programy jak: Ares, LimeWire, eMule, Cabos, BearShare. Unikajcie ich.

Niektórzy z was zapewne stwierdzą: "Jak to? Co za absurd! Upubliczniać utworu nie można, ale pobierać na dysk już tak? Przecież to jawne popieranie nieuczciwości!". Czyżby?

Jako nastolatka lubiłam nagrywać piosenki z radia na kasety magnetofonowe. Robili tak niemal wszyscy i nikt się z tym nie krył. Było to traktowane jako norma. Po prostu miałam włożoną do magnetofonu kasetę i w razie pojawienia się w radiu jakiejś fajnej piosenki, najzwyczajniej w świecie włączałam REC i nagrywałam ją na ową kasetę. Mało tego! Z tego, co pamiętam, to nawet czasami przegrywałam piosenki z jednej kasety na drugą. Zgroza, zgroza!

Czy nagrywanie cudzych utworów muzycznych na nośnik danych, jakim niewątpliwie jest kaseta magnetofonowa, czyniło ze mnie złodziejkę własności intelektualnej i piratkę? Jeżeli tak, to mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.

Jakby tego nie było dosyć, to parę razy oglądałam film skopiowany prosto z telewizji na kasetę video. Normalnie granda w biały dzień. Niektóre ze znanych mi osób były nawet na tyle bezczelne, że nagrywały z telewizji na kasety teledyski i jeszcze oglądały je po kilka razy. Złodziejstwo jak nic.

Zatem czym pod względem moralnym różni się dawne nagrywanie na kasety muzyki, filmów, teledysków od pobierania tychże na dysk? Właściwie niczym. A skoro niczym się nie różni pod względem moralnym, to tak samo niczym się nie różni pod względem prawnym. Prosta sprawa.

Niektórzy przedstawiciele szołbiznesu są oburzeni możliwościami, jakie oferuje internet, i wyzywają pobieraczy od złodziei lub nawet kurew. Mnie w tym momencie nasuwa się riposta, że prawdziwy artysta nie ma takiej potrzeby, aby zmuszać swoich fanów do kupowania płyt, filmów czy książek. Tym bardziej, aby ich wyzywać i grozić. Prawdziwa sztuka obroni się sama, nieprawdaż?

Zmuszanie do kupowania jest wyjątkowo cynicznym podejściem ze strony twórców. Wychodzi bowiem na to, że fani czy zwolennicy istnieją jedynie po to, aby można było na nich zarabiać. Sama twórczość i jakość tejże twórczości są tutaj sprawami drugorzędnymi, służą wyłącznie osiąganiu zysków. Dla tego typu "artystów" jesteśmy stadem baranów, które ma tylko płacić, płacić i płacić nabijając im kabzę. Oni nie widzą w nas ludzi, dla nich jesteśmy jedynie generatorem dochodu.

Prawdziwemu artyście zależy na tym, by jego twórczość była poznana przez jak największe kręgi ludzi, pseudoartyście chodzi tylko i wyłącznie o zysk. Dlatego, gdy nagle okazuje się, iż jeden z drugim mają w swych osobistych zasobach JEGO utwór, ogarnia go wkurwienie na myśl, że na nich nie zarobił. A przecież mógł!!! W końcu w życiu liczy się tylko kasa. Oprócz sztuki rzecz jasna.
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Zblogowanych Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.