28.09.2013

Budowanie wizerunku w sieci

Tytuł brzmi bardzo górnolotnie, lecz tak naprawdę cała kwestia sprowadza się do kilku prostych podstawowych pytań:

  1. Jak chcę być postrzegany/a w przestrzeni internetowej?
  2. W jaki sposób mogą mnie postrzegać osoby wchodzące na moją stronę lub profil?
  3. Kim chcę być w przestrzeni internetowej?
  4. Jaki wpływ będzie miał mój wizerunek na otoczenie w "realu"?
  5. Czy mój wizerunek pomoże mi osiągnąć wybrane cele życiowe?
Czasy są takie, jakie są. Przez internet można wyśledzić i zlustrować niemal każdego. Wystarczy wpisać odpowiednią frazę w google lub specjalną wyszukiwarkę osób (np. taką) i już po kilku kliknięciach przypadkowo zbłąkany internetowy włóczęga wie o nas czasem dużo więcej niż my sami. Takie są uroki internetowej dżungli i nic na to nie poradzimy. Możemy jednak w dość dużym stopniu kontrolować informacje na swój temat, które podajemy na tacy całemu światu. Jak tego dokonać? Przede wszystkim myśląc. Myśląc, analizując i przewidując. Należy zastanowić się kilka razy przed wrzuceniem czegoś do sieci pod własnym nazwiskiem. Spytać samego siebie, jakie ów czyn będzie miał konsekwencje w świecie realnym. I przede wszystkim pamiętać, że sieć przeglądają pracodawcy, rodzina, znajomi, nasi wrogowie i przyjaciele... Trzeba więc uważać.

Budowanie wizerunku w sieci

Przykład? Ok, proszę bardzo. Wyobraźcie sobie, że szukacie pracy jako opiekunka do dzieci, pedagog dziecięcy lub jako ktokolwiek, kto z dziećmi pracuje. Pewnego dnia spontanicznie wrzucacie "jawnie" na facebook czy inny portal informację, że denerwują was bachory drące się pod oknem lub dzieciak sąsiadów wrzeszczący całe dnie i noce. Później do tego wrzucacie jeszcze swoje półnagie zdjęcia zrobione pod wpływem. Trafiacie na pracodawcę, który zastanawia się nad zatrudnieniem was. Z ciekawości wpisuje wasze nazwisko w wyszukiwarce google lub na facebooku i wtedy... no właśnie, niespodzianka.

Teraz sytuacja odwrotna: szukacie pracy jako opiekunka do dzieci, pedagog dziecięcy lub jako ktokolwiek, kto z dziećmi pracuje. Tworzycie konto na jednym z portali zrzeszających pracodawców i pracowników, na portalach społecznościowych opisujecie głównie przebieg życia zawodowego i nie upubliczniacie pod wpływem chwili informacji o tym, jak was wszystko wkurwia ani o tym, jak strasznie męczy kac. Liczbę zdjęć ograniczacie do minimum, żadnych słit foci. Trafiacie na pracodawcę, który zastanawia się nad zatrudnieniem was. Z ciekawości wpisuje wasze nazwisko w wyszukiwarce google lub na facebooku i wtedy... nie spotka go rozczarowanie. Być może pracy i tak nie dostaniecie, ale na pewno nie z winy fatalnego wizerunku w sieci. 

Inny przykład: ubiegacie się o pracę w administracji lub polegającą na reprezentowaniu przedsiębiorstwa na zewnątrz. Adres waszego maila brzmi: "gwiazdeeeczkaaaa@" lub "basiulka@", a na portalach społecznościowych "jawnie" publikujecie wierszyki w stylu "na górze róże, na dole fiołki, oj jak ja strasznie lubię aniołki :* :* :*". Trafiacie na pracodawcę, który zastanawia się nad zatrudnieniem was. Z ciekawości wpisuje wasze nazwisko w wyszukiwarce google lub zauważa wasz adres mailowy i wtedy... po prostu uzna was za osoby infantylne, niepoważne i, co najgorsze, takie, które absolutnie nie poradzą sobie w tego rodzaju pracy.

Jeśli już tę pracę macie i będziecie publicznie psioczyć, marudzić i narzekać na szefa, współpracowników, obowiązki, warunki... to chyba nie muszę pisać, jakie mogą być tego konsekwencje.

Jeśli zaś macie dziecko, to myślicie, że w przyszłości będzie zachwycone faktem, iż mamusia publikowała na portalu społecznościowym jego zdjęcia, na których biega po ogrodzie z gołą dupą lub sika na łące? Nie sądzę. Psujecie dziecku wizerunek już na samym początku jego życia. Jemu.. i sobie przy okazji też. Co dobrego można pomyśleć o matce ośmieszającej w sieci swoje własne dziecko?

Tego typu przykłady i sytuacje można mnożyć i wyliczać w nieskończoność. Wniosek z nich jest tylko jeden: bądźmy odpowiedzialni za to, co umieszczamy w sieci pod własnym nazwiskiem. Zawsze liczmy się z konsekwencjami w świecie realnym. Zastanówmy się, czy to co publikujemy współgra z naszymi życiowymi celami, z tym, co chcemy osiągnąć. Z tym, na czym nam najbardziej zależy. Traktujmy swoje nazwisko w sieci trochę jak markę, jak towar, który chcemy sprzedać określonej grupie ludzi. Nie dajmy się nabrać na złudne poczucie akceptacji w sieci i wszechobecnej otwartości. Ktoś, kto w internecie jest nadmiernie szczery, musi być albo wolnym strzelcem, który może pozwolić sobie na niezależność, albo głupcem. Ta druga opcja jest nawet częstsza. Jednak my z niej nie korzystajmy.

Być może temat dzisiejszego postu najlepiej zobrazuje poniższy wzór:

JA W INTERNECIE  =  SPOSÓB ODBIERANIA MOJEJ OSOBY W ŚWIECIE REALNYM
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Zblogowanych Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.