Platformy mikroblogowe - którą wybrać?

Jak powszechnie wiadomo świat blogów nie jest jednorodny. Blogi można podzielić ze względu na tematykę, poziom otwartości, częstotliwość dodawania wpisów, platformę, na jakiej się znajdują, liczbę autorów itd. W blogosferze oprócz blogów istnieją także mikroblogi. Czym różni się blog od mikrobloga? Długością tekstu. Wpis na blogu może mieć dowolną liczbę znaków, zaś wpis na mikroblogu ogranicza się zazwyczaj do jednego zdania, niekiedy kilku krótkich. [Przeczytaj: Platformy blogowe - którą wybrać?]

Istnieje kilka słynnych platform mikroblogowych, jednak żadna z nich nie zrobiła w polskiej blogosferze oszałamiającej kariery i nie osiągnęła spektakularnego sukcesu. Być może wynika to z faktu, że usługę mikroblogowania oferują również niektóre serwisy społecznościowe (np. google plus, facebook, nasza klasa) i informacyjne (wykop, strims). Skoro na nich mikroblog oferowany jest jako jedna z wielu różnych możliwości, to po co zapisywać się do serwisu, który oferuje tylko i wyłącznie usługę mikroblogowania? - to jedna z przyczyn. Drugą przyczyną może być fakt, że my, Polacy, nie jesteśmy zbyt otwarci i nie lubimy aż tak dzielić się z innymi swoimi przeżyciami i tym, co aktualnie robimy, bo, nie oszukujmy się, przeważnie właśnie do tego służy mikroblog. Elaboratów ani esejów nikt tam nie umieszcza. Na mikroblogu nie ma przestrzeni do napisania czegoś ambitnego.

Jakieś dwa lata temu ogłoszono zamknięcie blipa, najpopularniejszego w Polsce serwisu mikroblogowego. Pod jednym z artykułów na ten temat przeczytałam żartobliwy komentarz: "blip niedługo zostanie zamknięty, wszyscy czterej użytkownicy przenieśli już konta". To niezbity dowód na to, że tego rodzaju serwisy, mimo niewątpliwie wielu zalet, nie cieszą się zaufaniem Polaków. Czy mnie to dziwi? W zasadzie nie. Mikroblog to takie dziwne coś. Coś, z czym nie wiadomo właściwie, co zrobić i jak to obsługiwać. Takie ni pies ni wydra. Napisać w nim nic konkretnego nie można, gdyż są limity znaków, reklamować się w nim też nie warto, bo nikt tego nie przeczyta, a opisywanie treści swojego śniadania lub obiadu nie ma najmniejszego sensu. No chyba, że ktoś lubi takie zwierzenia dla samych zwierzeń.

Serwisy społecznościowe i informacyjne, na których mikroblog jest tylko jedną z usług, rządzą się trochę innymi prawami. Te pierwsze oferują wtyczki społecznościowe, bogate możliwości opisu swojej osoby lub strony, a tym samym stanowią doskonałą wizytówkę. Te drugie pozwalają na sprawdzanie i komentowanie bieżących wydarzeń, a także decydowanie, które z nich są ważne, a które trochę mniej. Mikroblog na tego rodzaju serwisach jest pomocnym dodatkiem i stanowi część oferty, natomiast na serwisach stricte mikroblogowych - jest jedynym celem bytności i działalności oraz stanowi całość oferty. Widzicie różnicę?

Na blipie nigdy konta nie miałam, za to do niedawna miałam konto na flakerze. Wydawało mi się, że to najlepsza platforma mikroblogowa i może kiedyś faktycznie taką była. Obecnie to kolejne wymarłe miejsce w internecie. Sprawia wrażenie, jakby twórcy opuścili je już dawno temu. I chyba faktycznie tak jest, ponieważ ostatni wpis na mikroblogu administratorów oznaczony jest datą 19 czerwca 2010 roku. Kawał czasu. Czytniki RSS i przyciski na strony nie działają i nikt nawet nie kwapi się do ich naprawy, nie można wczytać niektórych danych. Wśród serwisów, z których (ponoć) można umieszczać wpisy, znajdują się takie, które nie istnieją od dawna w internetowej przestrzeni. To wszystko wyraźnie potwierdza bezpańskość flakera. Żadnego rozwoju, żadnych nowości. Ten serwis funkcjonuje tylko dzięki kilku wiernych użytkownikom i całej masie nastoletnich pokemonów. Szkoda, bo mogło być z tego całkiem fajne miejsce. [Przeczytaj: Niewypały polskiego internetu]

Wśród platform mikroblogowych znajduje się również yam. Ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć, gdyż strona strasznie wolno się ładuje, a najczęściej w ogóle nie może się "naładować". Moim skromnym zdaniem jest to już wystarczający powód do tego, aby nie zakładać tam konta. Ponadto z tego, co zdążyłam zauważyć, oceniając kilka razy stronę główną (jak już zaczęła działać...), na yamie nie ma dzikich tłumów, a w wyszukiwarkach zajmuje raczej odległe pozycje. Szału nie ma.

Bardzo popularnym serwisem mikroblogowym jest pinger, ukochane dziecko portalu o2. Wadą tego mikrobloga jest to, iż nie można wstawiać na niego zdjęć o dużych rozmiarach. Innymi słowy, jeżeli będziecie mieć ochotę wstawić kolaż, to wstawicie go, ale dopiero po kompresji. Mój skromny mikroblog na pingerze: http://introwertyczka1.pinger.pl/

Pinger - mikroblog

Jeśli chodzi o tzw. "polskie internety", to niegdyś godną polecania platformą mikroblogową była również platforma wordpressy. Nazwa nie jest przypadkowa, bowiem platforma ta działała w oparciu o wordpress. Jedna rzecz tylko z lekka mnie niepokoiła: mianowicie punkt 1 Regulaminu, który stanowił, iż "założenie bloga (...) jest darmowe, jednak zastrzegamy sobie prawo do nie założenia bloga lub skasowanie założonego bloga bez podania przyczyny". No i pewnego dnia tak też uczynili. Ten sposób działania przypomina ździebko metody stosowane przez grono net lub chomika. Masz plik, a tu pewnego dnia niespodzianka: już go nie masz, i nawet cię nikt nie uprzedził. Też miałam na wordpressy mikroblog, który pewnego pięknego dnia usunęli mi wraz z całym serwisem. Na szczęście jakiś bardzo cenny on dla mnie nie był, ale zawsze jest to też lekcja na przyszłość, że jak już coś na poważnie w necie zakładać, to lepiej na serwisach, które mają jako taką renomę, choćby były i zagraniczne. ;) Przynajmniej pewność jest, że nie znikną bez powodu ot tak sobie.

Wordpressy - mikroblog

Zostały jeszcze serwisy "z zagranicy", czyli twittertumblr (czytaj "tambler"). No więc tumblr jest zajebisty. I tyle. Można w nim dodawać własne strony statyczne, ma się dostęp do kodu HTML i w dodatku nie jest się mocno ograniczonym w liczbie słów przy publikowaniu. Mój mikroblog na "tumbrze": http://introwertyczka1.tumblr.com

Tumblr - mikroblog

Tumblr - mikroblog

Tumblr - mikroblog

Odrobinę inaczej sprawa przedstawia się z twitterem: jest to serwis, który jest dość restrykcyjny w liczbie słów, mimo to w chwili obecnej cieszy się jako taką popularnością w internetowej przestrzeni. Ma swoje zacne grono zwolenników i jest w stanie dać wiele od siebie internetowej społeczności. Profile na twitterze posiadają nawet znani i lubiani, a także serwisy o charakterze informacyjnym. No i wielu blogerów, w tym również ja: https://twitter.com/Introwertyczka1

Platformy mikroblogowe - którą wybrać?

Jak widać na powyższym screenie, istotę funkcjonowania serwisu twitter stanowią tzw. hashtagi, czyli po prostu słowa kluczowe wpisywane po kratce #. Hashtagi informują o tym, co konkretnie jest tematem i przedmiotem rozważań danego posta. Można dopisać do posta znany wcześniej tag bądź też utworzyć nowy - wszystko zależy od naszej inwencji twórczej.

Warto posiadać profil na twitterze, ponieważ w ten sposób można poznać wiele interesujących stron, artykułów oraz osób. Nie jest się na marginesie społeczności internetowej, ale w jej centrum.

Tumblr, Pinger i Twitter to obecnie jedyne serwisy stricte mikroblogowe, które są warte polecenia i godne naszej uwagi. Na nich warto być i warto się udzielać. Twitter można nawet połączyć z kanałem RSS bloga i dzięki temu automatycznie publikować informacje o nowo dodanych na blogu postach. Z kolei zarówno tumblr, jak i twitter można połączyć z blogiem na wordpressie. To bez wątpienia doskonałe udogodnienie dla osób, które nie mają już siły publikować informacji o poście oddzielnie na każdym serwisie. [Przeczytaj: Jak śledzić blogowe aktualizacje?]
2013 © Introwertyczka w sieci. Obsługiwane przez usługę Blogger.