29.08.2013

Katalogi blogowe i ocenialnie

Katalog blogowy, jak sama nazwa wskazuje, służy do gromadzenia oraz kategoryzowania odnośników do blogów i informacji o nich. Jest bazą danych na temat blogosfery, a zarazem źródłem reklamy dla naszego bloga. Nie należy go mylić z katalogiem SEO, gdyż katalog SEO służy głównie do pozycjonowania stron internetowych, czyli poprawy miejsca zajmowanego przez owe strony w wyszukiwarce google. Reklama ma tutaj drugorzędne znaczenie. O katalogach SEO pisałam już trochę w tymże poście.

Pewnie niektórzy z was zastanawiają się, jak na pierwszy rzut oka odróżnić katalog blogowy od kataloga SEO? Przede wszystkim, i tu zaskoczenie, na katalogu blogowych umieszczone są tylko i wyłącznie... linki do blogów, do żadnych innych stron. Nie ma chwalenia się wskaźnikiem PR ani proponowanych opłat za lepszą reklamę. Przeważnie też, choć nie zawsze, katalog blogowy znajduje się na którejś z platform blogowych. Niekiedy przybiera formę amatorskiej zabawy, co nie znaczy, że jest zły i że od razu należy go skreślić.

Katalog SEO (oprócz tego, że jest oznaczony jako "seo") można rozpoznać po tym, że często zachęca do rejestracji i do wnoszenia opłat. Czasami nawet nie tylko zachęca do wnoszenia opłat, ale wręcz uznaje opłaty za niezbędne do tego, aby dodać stronę. Humor polega na tym, że nawet, jak już się zapłaci za reklamę w katalogu SEO lub za "lepsze traktowanie", to nie ma absolutnie żadnej pewności, że nasza strona w ogóle w owym katalogu się znajdzie (są kryteria, które trzeba spełnić), a pieniędzy nikt nie zwraca. Płacicie i równie dobrze może się okazać, że wyrzuciliście pieniądze w błoto, gdyż wasza strona nie spełniła wymagań moderatora i w związku z tym została odrzucona. Wydawać by się mogło, że w sytuacji, gdy nie otrzymaliście usługi, za którą zapłaciliście, kasa powinna zostać obligatoryjnie zwrócona i to w trybie natychmiastowym. Inaczej jest to najzwyklejsze w świecie oszustwo i naciąganie, ale jak widać, niektórzy administratorzy uważają takie praktyki za normalne. Niekiedy katalog SEO stosuje inną strategię. Mianowicie, przyjmuje strony tylko z wysokim Page Rank. No cóż, wolny rynek, właściciel ma prawo stosować to, co sobie umyśli. W końcu liczy się tylko zysk.

Czy popieram zapisywanie się do katalogów blogowych (blogowych, nie "seo")? W zasadzie tak, co zresztą widać po moich pozostałych blogach. Istnieje jednak kilka podstawowych zasadach, których powinno się przestrzegać przy zapisywaniu się do katalogu:

  1. Nie wstawiajcie odnośnika do katalogu na stronie głównej bloga. Pamiętajcie, że każdy link do witryny zewnętrznej osłabia pozycję waszego bloga w wyszukiwarce. Zbyt duża liczba linków może wręcz zepchnąć was na sam dół. W takiej sytuacji katalogi bardziej wam przeszkodzą w promocji aniżeli pomogą. Najlepiej przypisać katalog do którejś z zakładek (podstron) albo stworzyć oddzielną zakładkę (podstronę) z katalogami blogowymi. Niektórzy właściciele żądają, aby umieścić odnośnik do katalogu tylko i wyłącznie na stronie głównej. To ich katalog, więc mają prawo stawiać takie wymagania. Co w takiej sytuacji najlepiej zrobić? Olać taki katalog ciepłym moczem. I równo z góry. Nie musicie się zapisywać wszędzie, gdzie popadnie. To wasz blog i sami macie prawo zdecydować, w którym miejscu umieścicie odnośnik.
  2. Nie zapisujcie się do katalogu, który nie ma żadnego podziału na kategorie. Po jakimś czasie będzie tam jeden wielki bałagan i groch z kapustą. W takich warunkach odnalezienie odnośnika do waszego bloga będzie graniczyło z cudem, gdyż zginie on pod stertą innych, nowszych.
  3. Zwracajcie uwagę na datę utworzenia katalogu. Jeżeli katalog jest nowy, wstrzymajcie się z zapisem. Za miesiąc czy dwa może się okazać, że jego właściciela charakteryzuje tzw. słomiany zapał i w związku z tym znudzi mu się prowadzenie katalogu. To bardzo często spotykana sytuacja. Wtedy się okaże, że wasz wysiłek związany z zapisywaniem się i wstawianiem odnośnika poszedł na marne i że zostaliście zrobieni w bambuko. Po co tworzyć katalog i parę miesięcy później go likwidować - pojęcia nie mam, ale bardzo często tak właśnie się zdarza. Najlepiej więc zapisywać się do katalogu, który już funkcjonuje jakiś czas. Względnie długi okres istnienia oznacza, że najprawdopodobniej właściciel traktuje swój katalog poważnie, a nie jak fanaberię i chwilowy kaprys.
  4. Przed zapisem sprawdźcie, czy dany katalog nie jest obciachowy. Z pozoru brzmi głupio, prawda? Ale czy chcielibyście promować się w katalogu, którego właściciel zdania po polsku nie umie sklecić i wszędzie wstawia emotki? A w takim, który ma szablon w elfy i gwiazdeczki, a jego właściciel dumnie podkreśla, że nazywa się Lala Asakura lub Kaduta Psiuta? No właśnie, mieć bloga w takim katalogu to zwykła siara.
  5. Najważniejsza sprawa: zawsze upewniajcie się, czy dany katalog już nie został opuszczony przez właściciela. Możecie to zrobić sprawdzając datę ostatniej aktualizacji lub, jeśli się nie da, poprzez wyszukiwarkę, w wynikach której będzie data ostatniej aktualizacji.
Jak szukać blogowych katalogów? Można to robić na dwa sposoby: tradycyjnie przez wyszukiwarkę lub po prostu sprawdzając na podobnych tematycznie blogach, do jakich katalogów zapisują się ich autorzy. Skoro twórca wartościowego i poczytnego bloga umieścił go w określonym katalogu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, iż ten katalog reprezentuje względnie wysoki poziom.

Podsumowując, katalogi blogowe dobre i potrzebne są. :-) Należy jednak wybierać je z głową, uważnie śledząc poczytność oraz rozwój tych, do których zamierzamy zapisać nasz szacowny blog. Nie powinniśmy również przesadzać z tym zapisywaniem, aby nie doszło do efektu bumerangowego. Czytelnik odwiedzający któryś z rzędu katalog widząc nasz wpis pomyśli: "Ludzie, to znowu ten blog?!? On jest już chyba wszędzie!", co z kolei wzbudzi w nim złość i irytację, a chyba nie chcemy, aby nasz blog był kojarzony z tego rodzaju uczuciami. Oprócz efektu bumerangowego grozi nam również stworzenie u czytelnika takiego wrażenia, że większą wagę przykładamy do promocji bloga niż do samej jego treści, a to z kolei prowadzi do prostych wniosków, iż mamy w blogowaniu niewłaściwe priorytety i ważniejsza jest dla nas ilość odbiorców od ich jakości. 

Tak więc zapisujcie się do blogowych katalogów, ale z umiarem. Chyba, że dla was ilość faktycznie jest ważniejsza od jakości, to wtedy możecie zapisywać się wszędzie, gdzie popadnie, byle jak i byle gdzie, byle tylko zostawić link. Tak też można, czemu nie? :-)

To tyle, jeśli chodzi o pierwszą część dzisiejszego tematu posta. Druga część dotyczy blogowych ocenialni. Cóż to za twór i do czego służy? Właściwie ciężko stwierdzić. O ile blogowe katalogi pełnią jakąś pożyteczną funkcję w blogosferze, o tyle ocenialnie, moim skromnym zdaniem, nie służą nikomu ani niczemu.

Zacznijmy od tego, czym właściwie jest ocenialnia. W założeniu ma to być miejsce, w którym osoba (bądź osoby) kompetentna i znająca się na rzeczy poddaje fachowej ocenie blogowe opowiadania. Taaa... I w tym właśnie momencie zaczyna się humor.

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o blogowych ocenialniach, na których można zasięgnąć opinii eksperta w sprawie swojego opowiadania, pomyślałam sobie: fajna sprawa. Podam na takiej ocenialni adres swojego bloga z opowiadaniami i dowiem się, co myśli o nich osoba kompetentna i filologicznie wykształcona. Niech ktoś, kto naprawdę zna się na pisarstwie i kto wyedukował się w dziedzinie filologii, powie mi, czy coś sobą reprezentuję i co powinnam poprawić w swojej technice. Ocenialnia - miejsce profesjonalistów, którzy znają się na warsztacie pisarskim lepiej niż ja i z pewnością zdobyli odpowiednią wiedzę na ten temat w odpowiedniej placówce. Wszak inaczej nie ocenialiby utworów literackich, prawda?

Wpisałam w wyszukiwarkę odpowiednie hasło i po chwili weszłam na pierwszą z brzegu ocenialnię. Sprawdziłam oceniających, co sami o sobie napisali. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jedna z oceniających ma, z tego co pamiętam, jakieś 21 lat, a druga naście. Pomyślałam sobie, że to po prostu wybrakowana ocenialnia i tyle. Weszłam więc na kolejną. Tam to samo. Średnia wieku oceniających - naście lat, w porywach do dwudziestu, dwudziestu jeden. Mało tego, niektóre oceniające nie potrafią nawet zdania po polsku poprawnie napisać. Wtedy zrozumiałam, czym są te całe "ocenialnie". I odeszła mi jakakolwiek ochota na dodawanie tam swoich opowiadań do "oceny".

Jak osoba nie mająca pojęcia (choćby z racji wieku) o filologii lub literaturoznawstwie, może oceniać teksty literackie, wystawiać na ich temat opinię i przyznawać im jakieś punkty? Jak? Nie mam bladego pojęcia, ale najwyraźniej może. Niewiarygodne, ale prawdziwe.

Nie chcę być źle zrozumiana, oczywiście można, a nawet trzeba mieć swoje zdanie po przeczytaniu danego opowiadania. Jednak co innego mieć swoje zdanie i napisać je w komentarzu lub księdze gości na blogu, a co innego poddawać opowiadanie gruntownej i profesjonalnej ocenie i przyznawać mu jakieś punkty w specjalnie przeznaczonym do tego miejscu. Widzicie różnicę?

Takie zjawisko jak blogowa ocenialnia to brutalny przejaw zarówno internetowej inkluzji, jak i kultury prefiguratywnej, w której obecnie przyszło nam żyć. Inkluzji dlatego, że może ją założyć dosłownie KAŻDY, nie trzeba posiadać do tego celu odpowiedniego wieku, wiedzy ani umiejętności. Wystarczy tylko parę kliknięć. Klik, klik i masz już ocenialnię, jesteś wielką panią oceniającą laików. Natomiast kultury prefiguratywnej dlatego, że tutaj dzieci pełnią rolę nauczycieli. Internetowa pajdokracja.

Kultura zagadkowych dzieci - starzy nie nadążają, przegoniliśmy ich. To my, dzieci-zagadki; znamy odpowiedzi, których wy nie znacie. Umiemy rzeczy, których wy nie umiecie. Potrafimy to, czego wy nie potraficie. Nie trzeba nas już uczyć, my wszystko wiemy lepiej od was. My rozumiemy współczesny świat, a wy już nie. W związku z tym możemy oceniać zarówno was, jak i siebie nawzajem. Czyż nie tak to właśnie wygląda? Brutalny skutek nowoczesności.

Ja, do bólu niezagadkowa, życzę wam, drodzy czytelnicy, skutecznej reklamy. Z katalogami, ale bez ocenialni. :-)
Share:
Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.