Informacja o ciasteczkach - skrypty cookies

16 listopada 2012 roku została ogłoszona ustawa o zmianie ustawy Prawo telekomunikacyjne. Art. 1 ust. 122 tejże ustawy nadaje nowe brzmienie art. 173 ust. 1: "Przechowywanie informacji lub uzyskiwanie dostępu do informacji już przechowywanej w telekomunikacyjnym urządzeniu końcowym abonenta lub użytkownika końcowego jest dozwolone, pod warunkiem że abonent lub użytkownik końcowy zostanie uprzednio bezpośrednio poinformowany w sposób jednoznaczny, łatwy i zrozumiały o celu przechowywania i uzyskiwania dostępu do tej informacji", a także "możliwości określenia przez niego warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do tej informacji za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w wykorzystywanym przez niego telekomunikacyjnym urządzeniu końcowym lub konfiguracji usługi". Za nieprzestrzeganie tego przepisu grożą kary pieniężne.

Na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji możemy przeczytać, iż "Ustawa wdraża  do polskiego systemu prawnego przepisy dyrektywy unijnej nr 136 z 2009 r. dotyczącej praw obywateli do prywatności i łączności elektronicznej oraz dyrektywy nr 140 z 2009 r. w sprawie lepszych uregulowań prawnych o sieci i usługach łączności elektronicznej. Projekt uwzględnia też postanowienia wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-522/08, dotyczącego zakazu tzw. sprzedaży wiązanej". Ponadto dowiadujemy się, że zmiana Prawa Telekomunikacyjnego zwiększa ochronę prywatności i ochronę danych osobowych abonentów.

Co to wszystko oznacza w praktyce? Dla nas jako użytkowników sieci globalnej oznacza wszechobecne skrypty informujące o stosowaniu cookies, natomiast dla nas jako właścicieli stron - to, że sami musimy taki skrypt na stronie mieć. Oczywiście po sprawdzeniu, czy nasza strona w ogóle stosuje cookies (sprawdzić można chociażby tutaj). Dlaczego lepiej skrypt niż zwykły tekst? Dlatego, że skrypt rzuca się w oczy już przy samym wejściu na stronę, a jak wspomniałam wcześniej, użytkownik końcowy musi być poinformowany o cookies w sposób "jednoznaczny, łatwy i zrozumiały".

W tym miejscu dochodzimy do sedna problemu - który skrypt wybrać, jaki skrypt będzie najodpowiedniejszy?


Na moim blogu z wierszami używam skryptu pochodzącego ze strony sruu.pl. Prezentuje się on w taki oto sposób:

Skrypt cookies na blogu

Na moim blogu z opowiadaniami w chwili obecnej stosuję skrypt pochodzący ze strony ideare. Prezentuje się on w taki oto sposób:

Skrypt cookies na blogu


Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu

Jak nietrudno zauważyć, obydwa skrypty mieszczą się w rozsądnych rozmiarach i nie zasłaniają połowy strony. Jednocześnie rzucają się w oczy na tyle, na ile trzeba, i zawierają wszelkie niezbędne informacje. Działają bez zarzutu.

Na blogu z notatkami oraz wspaniałej topliście blogów używam skryptu cookies heartinternet w wersji dark. Jest trochę inny od dwóch poprzednich, bowiem umieszczony jest z boku strony i ma postać dymku:

Skrypt cookies na blogu

Toplista blogów

Oprócz informacji na temat tego, że strona stosuje pliki cookies, istnieje także opcja wyboru, użytkownik może nie zgodzić się na ich stosowanie i wówczas zostanie "wyrzucony" ze strony. Skrypt heartinternet działa bez zarzutu i jest chyba jednym z najpopularniejszych w przestrzeni internetowej.

Na tymże blogu z poradami umieściłam skrypt pochodzący ze strony ciasteczkowapolityka.pl. Aby zdobyć do niego kod, musiałam się zarejestrować. Taki był wymóg. Ów kod przysłali mi później za pomocą poczty e-mail. Mogę śmiało ten skrypt polecić:

Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu

Skrypt cookies na blogu
Skrypt cookies na blogu

Na blogu dotyczącym samotności wstawiłam skrypt pochodzący z tej oto strony. Charakteryzuje się on przejrzystością oraz prostotą. Sprawia wrażenie jakby "nałożonego" na stronę. Mnie to odpowiada:

Skrypt cookies na blogu

Na mikroblogu "Introwertyczka na tumblr" korzystam ze skryptu pochodzącego ze strony silktide. Jest on nowoczesny i doskonale wkomponowuje się w szablon bloga.

Skrypt cookies na blogu

Przedstawiłam w tym miejscu aż sześć, wg mnie, najlepszych skryptów cookies. Oczywiście istnieją też inne, które teraz postaram się opisać:
  1. Skrypt fuertigo - wygląda bardzo ładnie na stronie i w zasadzie nic mu nie można zarzucić, oprócz tego, że nie działa w przeglądarce IE, a ten fakt go niestety dyskwalifikuje. Ja wiem, że w IE mało co funkcjonuje poprawnie, lecz w momencie wlepiania kary nikt nie będzie patrzył na to, że "w tej przeglądarce to po prostu nie działa i już". Nie ma widocznej informacji, jest kara - proste. Czasami lepiej jest dmuchać na zimne.
  2. Skrypt ze strony http://skryptcookies.pl - ten skrypt żyje własnym życiem: raz się wyświetla, a raz nie. Częściej to drugie. W chwili pisania tego posta strona jest niedostępna.
  3. Skrypt attacat - tak, zawiera odnośnik do strony z polityką prywatności. Powiecie: świetnie, czego chcieć więcej? Niby prawda, jednak w tym momencie jesteśmy zmuszeni cofnąć się do początku tekstu i zapoznać z treścią Ustawy, która mówi o tym, że użytkownika końcowego należy poinformować o cookies "w sposób jednoznaczny, łatwy i zrozumiały". Czy drobny znaczek umieszczony na boku strony spełnia te wymogi? Nie sądzę! Zresztą nawet na stronie można przeczytać ostrzeżenie napisane wytłuszczoną czcionką: "Use of this button doesn’t guarantee compliance with the EU Cookie Directive". 
  4. Skrypt ze strony politykacookies.pl - ma tę wadę, iż po kilku sekundach znika. Na tejże stronie zawierającej kod można przeczytać, że jest to najpopularniejszy skrypt cookies i coś w tym jest, albowiem dużo stron korzysta właśnie z niego. Mimo wszystko nie mam pewności, czy natychmiastowe zniknięcie komunikatu nie narusza wymogów Ustawy.
Mam nadzieję, że ten wpis okaże się pomocny i dzięki niemu będziecie w stanie prawidłowo wybrać sposób informowania odbiorców o ciasteczkach. Na przepisy prawa nic nie poradzimy, możemy co najwyżej próbować dostosować się do nich najlepiej, jak tylko umiemy.

Jeden z komentatorów na google plus zarzucił mi, że publikuję kłamliwe informacje o tym, jakoby istniał jakiś nakaz "umieszczania latającego paska z informacją" (?!?). Czy ktoś jeszcze widzi, abym napisała tutaj coś takiego? Jeśli tak, to proszę zacytować, a natychmiast zacytowany fragment wykasuję. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek pisała coś o latających paskach, a tym bardziej o przepisach nakazujących mieć je na blogach. :-)
2013 © Introwertyczka w sieci. Obsługiwane przez usługę Blogger.