Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Faceboku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Kanał RSS bloga Introwertyczka na Bloglovin Mail Introwertyczka na Disqus Introwertyczka na We heart it

Czego należy unikać na blogu?

Ostatnio pisałam o tym, co może się na blogu przydać, dziś będzie zgoła odmienna tematyka. Można by rzec, że ten post pod względem tematycznym będzie stanowił absolutne przeciwieństwo poprzedniego, znajdował się dokładnie na drugim biegunie. Jednocześnie będzie swego rodzaju uzupełnieniem wcześniej zdobytej wiedzy. Napiszę parę słów o tym, czego przy tworzeniu bloga należy się wystrzegać i co, moim zdaniem, może potencjalnych czytelników odstraszyć, skutecznie zniechęcić i sprawić, że odejdą z waszego bloga w siną dal i nigdy więcej już doń nie wrócą. Podkreślam sformułowanie "moim zdaniem", gdyż, jak wiadomo, są gusty i guściki, różne preferencje.

Czego należy unikać na blogu?



Czego należy unikać w postach?
  1. Przede wszystkim błędów językowych i literówek - bezbłędność tekstu stanowi podstawę wszelkich podstaw i jest to fakt niezaprzeczalny, niebudzący żadnych wątpliwości. Poprawność pisowni to tak naprawdę szkielet, na którym można zbudować treść. Właściwa pisownia na blogu jest wyrazem szacunku dla czytelników i świadczy o naszym pozytywnym nastawieniu do nich, natomiast pisownia niewłaściwa - wręcz przeciwnie, jest wyrazem pogardy dla czytelników i świadczy o tym, że autor bloga, mówiąc kolokwialnie, ma czytelników głęboko w dupie. Poza tym pisząc poprawnie i to już nie tylko na blogu, ale ogólnie, w każdej sytuacji, dajemy się poznać jako osoby na poziomie, rozwinięte umysłowo, prawidłowo ukształtowane intelektualnie, umiejące posługiwać się językiem ojczystym (swoim własnym Muttersprache), a tym samym godne zaufania i reprezentujące sobą coś więcej niż stado osłów lub małp w zoo. Dlaczego napisałam "godne zaufania"? Niby dziwne określenie w odniesieniu do poprawnej pisowni i braku błędów językowych, ale... Czy powierzylibyście np. swoje pieniądze w banku, umowy do podpisania lub chociażby kod HTML na swoim blogu osobie, która nie potrafi nawet wysłowić się po polsku? No właśnie, odpowiedź jest oczywista. Tak więc znajomość i używanie poprawnej pisowni stanowi jedną z podstaw egzystencji zarówno na co dzień, w "realu", jak i w świecie wirtualnym, po prostu wszędzie. Na co dzień świadczy o nas jako o ludziach, natomiast na blogu dodatkowo - o nas jako autorach. Oczywiście każdemu może się zdarzyć jakaś literówka lub drobny błąd, w końcu nikt z nas nie jest nieomylny, jednak duża liczba literówek może oznaczać, że autor danego bloga jest po prostu niechlujny i pisze posty w ogromnym pośpiechu, natomiast duża liczba rażących błędów - to, że autor danego bloga jest ignorantem i nie grzeszy bystrością umysłu, a ponadto nie ma za grosz szacunku do czytelników. Żaden bloger traktujący swoich czytelników poważnie nie opublikuje tekstu składającego się głównie z błędów ortograficznych pierwszego stopnia. Więcej informacji na ten temat znajduje się w poście dotyczącym poprawności językowej.
  2. Niezrozumiałej, niewyraźnej lub zbyt drobnej czcionki - nieodpowiednia czcionka potrafi wyjątkowo skutecznie odstraszyć lub rozwścieczyć czytelników. Wyobraźcie sobie, że chcecie coś przeczytać, być może nawet jakąś bardzo ważną dla was informację, jednak tekst jest tak niewyraźny i tak nieczytelny, że za żadne skarby nie dajecie rady. Mrużycie oczy, wytężacie wzrok, wasze narządy wzroku męczą się okropnie, a mimo to efekty są mizerne i z trudem rozczytujecie pierwsze kilka wersów. Niezbyt miła perspektywa, prawda? Można się nieźle wnerwić. Tak więc skoro już wiecie lub przynajmniej wyobraziliście sobie, jak to jest, to nie utrudniajcie w ten sposób życia swoim czytelnikom. Zamglona, powywijana lub drobniutka czcionka może i wygląda nieźle, ale jest kompletnie niepraktyczna i niezbyt dobrze się sprawdza się przy próbach jej odczytania.
  3. Tekstu zlewającego się z tłem - jeżeli tło jest jasne, dobierzcie do niego ciemną czcionkę. Nie dobierajcie beżu lub jaśniutkiego różu do bieli, gdyż uzyskacie wówczas efekt nie tekstu na tle, ale jakichś dziwnych plam na tle. Poza tym ja osobiście nie cierpię białego tekstu na czarnym tle, gdyż mam wrażenie, że obciąża to strasznie mój wzrok i wydaje mi się nienaturalne. Jednak to tylko moja osobista animozja. Wiem, że jest wiele osób, które preferują tego typu zestawienie. O tym, w jaki sposób zmienić tło w szablonie bloga, możecie przeczytać tutaj.
  4. Przesady w otoczce - jeżeli piszecie krótkie, niekiedy wręcz miniaturowe posty, to nie dodawajcie do nich wielgachnych zdjęć (no chyba, że to fotoblog i zdjęcia stanowią tematykę bloga), ogromnych sygnatur, przycisków udostępniania do 30 różnych serwisów, linków do kilkunastu stron i mnóstwa gadżetów. Uzyskacie w ten sposób komiczny efekt, gdyż będzie to wyglądało na przerost formy nad treścią. Ograniczcie się do niezbędnego minimum. Jeżeli zaś piszecie długie posty, to wtedy możecie trochę zaszaleć i pododawać coś do otoczki, ale też starajcie się nie przesadzić. Pamiętajcie, że post to przede wszystkim treść, to treść jest istotą posta. Reszta to tylko i wyłącznie dodatki.
  5. Infantylizmu - powitań w stylu "siemcia misiaczki!" lub pożegnań typu "papatki sratki". Jedyną grupą osób, którym takie coś pasuje i które mogą sobie na takie sformułowania pozwolić, są nastolatki. Zatem, jeżeli wyrośliście już z wieku nastoletniego i liczba waszych lat życia kończy się na dzieścia, dzieści lub dziesiąt, to naprawdę lepiej dla was i dla czytelników będzie, jeżeli zrezygnujecie z  takiego infantylizmu. Oczywiście ja również wyznaję pogląd, że nie można za bardzo przejmować się swoim wiekiem i że ważne, na ile kto się czuje, a nie ile ma w metryce, ale są takie zachowania, które już w pewnym wieku wystawiają nam niezbyt dobre świadectwo.
Czego należy unikać w szablonie?
  1. Tandety, tandety i jeszcze raz tandety - mówię tu o wszelkiego rodzaju gwiazdeczkach, elfach, padającym śniegu, latających pingwinkach, świecących kwiatuszkach, migających serduszkach, miauczących kotkach, disco polo w odtwarzaczu i ostro różowym tle. Nie, nie i jeszcze raz nie!
  2. Głupawych cytatów z dupy wziętych - w ramach opisu lub motta bloga; brzmią one mniej więcej tak: "miłość jest jak kwiat, nie podlewasz - umiera", "życie jest ciężkie jak kamień, nie dokładaj mi dodatkowych" lub "odszedłeś, po tobie została jedynie pustka". Uwierzcie mi na słowo, że takie cytaty zamiast zmuszać do refleksji zwyczajnie śmieszą i pozostawiają niesmak. Jeżeli już musicie koniecznie mieć na blogu ten cytat, to przynajmniej wybierzcie jakiś mądry i wartościowy.
  3. Elementów blokujących dostęp do bloga - otwierasz sobie spokojnie jakieś blog, a tu nagle ni stąd ni zowąd wyskakuje wieeeeelkie okno zasłaniające całą stronę z wieeeeelkim napisam "POLUB NAS!!!!" lub "ZAPISZ SIĘ!!!!", i w żaden sposób nie można tego zamknąć. Jeżeli dana strona jest wartościowa, to i tak polubię ją lub zapiszę się bez zbędnego narzucania. A jeżeli nie jest.. no cóż, wtedy żadne bilbordy nie pomogą.
  4. Niepotrzebnego zasłaniania tekstu - od dołu wyskakuje informacja, co nowego na facebookowym fanpage'u, z boku - co nowego w google plus, a od góry jeszcze co innego. I to wszystko trzeba zamykać po to, żeby cokolwiek móc przeczytać. Wtedy nawet adblock nie pomoże - wszak to nie reklamy, tylko zwykłe elementy strony.
  5. Nadmiaru gadżetów i podstron - blog ładuje się całe wieki, a nawet, jak już się w końcu załaduje, to i tak w niczym nie można się połapać, jeden wielki bałagan i chaos. Co wytrwalszym czytelnikom będzie się chciało czekać, a później ogarniać i porządkować w myślach to wszystko, ale reszta, czyli większość, po prostu kliknie "wróć".
Ponadto warto zauważyć, że niektóre elementy dodawane do szablonu mogą generować reklamy zewnętrzne, więc lepiej mieć się na baczności przy umieszczaniu gadżetów z zewnątrz, spoza bloga. Jak się ostatnio przekonałam, szczególnie należy uważać na zewnętrzne stacje radiowe i zewnętrzne kody do menu, ponieważ niektóre z nich generują reklamy podstępnie, np. w postaci linków w postach. Zatem w momencie, gdy dodaliście dużą liczbę obcych gadżetów, wyłączcie adblocka i sprawdźcie, czy nie dostaliście gratis jakiejś niemiłej niespodzianki na blogu.

Mam nadzieję, że ten post będzie wam pomocny. Przypominam, że wyraziłam w nim tylko i wyłącznie swoje osobiste opinie, nie miałam zamiaru nikogo obrażać ani atakować. Nie podałam również nazw ani linków do blogów, które opisałam, właśnie z uwagi na fakt, że nie jest moim celem poniżanie, wytykanie palcem, wyśmiewanie czy wyszydzanie kogokolwiek. Chciałam jedynie zwrócić uwagę na pewne zjawiska, które w moim odczuciu można zaliczyć do niekorzystnych. Innymi słowy, po prostu uważam, że umieszczania niektórych rzeczy na blogu należy się wystrzegać i tego dotyczy tenże wpis. Wprawdzie wasz blog jest przede wszystkim dla was i przede wszystkim wam powinien się podobać, jednakże warto również zwrócić uwagę na to, w jaki sposób odbierają go czytelnicy.

Polecam również wpis powiązany: Gadżety całkiem zbędne na blogu
Kopiowanie treści jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Faceboku Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Google Plus Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblr Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Kanał RSS bloga Introwertyczka na Bloglovin Mail Introwertyczka na Disqus Introwertyczka na We heart it